Autor Wątek: Boże, królu w wysokości  (Przeczytany 6702 razy)

Mira

  • Gość
Boże, królu w wysokości
« dnia: 27-09-2007, 16:43:20 »
Na Introit

Boże, królu w wysokości! Przed Tobą upadamy,
Niech z Twej łaski i miłości Mszą świętą zaczynamy;
Niech ta ofiara złożona na tym świętym ołtarzu,
Będzie Tobie tak przyjemną, jak Ci była na krzyżu.

Jezus przed swą śmiercią srogą na miejsce barankowej
Ofiary złożył nową, na znak śmierci krzyżowej,
Gdy błogosławiąc chleb, wino, w ciało i krew przemienił,
Było uczniom nakazano, tak czynić, jak on czynił.

Na Gloria

Chwała Bogu w wysokości, który w niebie przebywa,
Niech też pokój w bezpieczności i na ziemi opływa.
Który gładzisz, o Jezu nasz, grzesznego świata winy,
Długi nasze krwią Twą wymaż, o baranku niewinny.

Na Ewanielią

Słowo Boskie pokazuje pewną drogę do nieba,
Kto go słucha, niech pilnuje wolę Boga, jak trzeba.
Daj Boże, by w dobrą ziemię to niebieskie nasienie
Padło, chroń go, niech nie zwiędnie,
Niech cnota z niego płynie.

Na Credo

Wierzę w Boga trójjednego, Ojca wszechmogącego,
Syna i Ducha świętego, w Bóstwie obom równego.
Ojciec wsze stworzył z niczego, lecz Syn Boży się wcielił,
Zbawienie mamy przez Niego, Duch święty łask udzielił.

Na Ofiarowanie

Tę ofiarę przyjmij Panie, z ręki Twojego sługi,
Przyjmij ją na ubłaganie za nasze grzechów długi.
Przemieni się w Syna Twego ciało i krew niewinną;
Bądź nam miłościw dla Niego, usłysz prośbę dziecinną.

Z tą ofiarą połączamy wszystko nasze czynienie,
Całe serce oddawamy Tobie na uwielbienie.
Przed tronem Twym też składamy swe szczęście, zboże, mienie,
Życie i śmierć zalecamy, Boże, na Twe skinienie.

Na Sanctus

Święty, święty zaśpiewajmy, święty Bóg nasz zastępów.
Z Anioły Go wychwalajmy, dla Jego wielkich cudów;
Błogosławiony na ołtarz Bóg Syn do nas zstępuje,
Padając uczciwie na twarz, prośmy, niech się zmiłuje.

Na Podniesienie

Łaskawi Serafinowie, w słabościach nas wspierajcie,
W tej Świętości z nami równie pokłon Bogu oddajcie.
Jezus przytomny w tym chlebie Ojcu się przedstawuje,
Jak na krzyżu się w tej dobie za nasz grzech ofiaruje.

Odpuść Ojcze, użycz łaski, niech się grzechu chroniemy,
A za tego dnia pierwiastki wszystko dobre czynimy.
Pociesz braci naszych zmarłych, tam w czyścu się trapiących,
Niech w królestwie Twych wybranych, wiemy ich mieszkających.

Na Baranku Boży

Baranku, coś zgładził grzechy, ach! Zmiłuj się nad nami.
Krwią zgładź Twą, Baranku cichy i nasz grzech, mieszkaj z nami.
Niech nam będzie przywłaszczona krwi Twojej wielka cena,
A dusza drogo kupiona, nie ujrzy potępienia.

Na Domine non sum dignus

Godzien nie jestem o Panie, żebyś się tak uniżył,
Bom nie jest w takowym stanie, byś się do mnie przybliżył.
Ulecz najprzód z Twojej łaski rany grzesznej mej duszy,
Aż godną jest nieba cząstki, Świętości przenajdroższej.

Na Ite missa est

Błogosław nas Boże wszystkich, byśmy w miłości stali
Byli, i wszech łask anielskich najgodniej używali;
Byśmy niemi umocnieni cnotliwie zawsze żyli,
A Ciebie bez wszej zasłony niegdyś w niebie spatrzyli. Amen.


zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #1 dnia: 04-01-2012, 23:31:54 »
Hej! zarejestrowałem się tu specjalnie, żeby Was wyprowadzić z błędu. Jako, że jestem liturgistą, to rażą mnie takie błędy, dlatego proszę się nie obrażać, że zwrócę Wam uwagę. Chodzi mi o wyraz "podniesienie" - otóż nie ma w liturgii czegoś takiego, to się fachowo nazywa UKAZANIE. Kapłan ukazuje przenajświętsze postacie po konsekracji, a lud zgromadzony w kościele na nie patrzy. Po to kapłan ukazuje, aby je oglądać. Oczywiście ludzie mylnie robią schylając głowę i bijąc się w piersi w takt gongu, no ale choćby im to powtarzać 100 razy, to i tak przyzwyczajenie drugą naturą człowieka... Tak czy inaczej: nie "podniesienie" a "ukazanie" ;) Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że te błędy poprawicie, a następnych już nie popełnicie. Szczęść Wam Boże!!!

knrdsk1

  • Główny Moderator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 2540
    • Zobacz profil
    • SŚT
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #2 dnia: 05-01-2012, 12:03:29 »
Bardzo dziękujemy za zwrócenie uwagi,
proszę jednak zauważyć że współczesna liturgika niekoniecznie przystaje do dawniejszych czasów i praktyk. Weźmy choćby dawne Offertorium, obecnie nazywane "przygotowaniem darów". Do tego wpisywane tutaj teksty pochodzą ze starych śpiewników, a tam z całą pewnością była mowa o podniesieniu, nie o współczesnym "ukazaniu".
Nie jestem "liturgistą" a jedynie prostym ceremoniarzem, do tego "współczesnym"; być może określenie "podniesienie" nie bylo nigdy prawidłowe, niemniej było z całą pewnością w powszechnym użyciu (i tak pozostało do dziś).
Co do ludzkich zachowań, z punktu widzenia liturgisty być może ludzie i robią "mylnie" schylając głowy i bijąc się w piersi, niemniej nie bierze się to ze złego nauczenia bądź nieuctwa, ale - jak wierzę - ze czci i bojaźni odczuwanej wobec Prawdziwego Boga w Najświętszym Sakramencie.
Tak więc nie będziemy zmieniać starych określeń na potrzeby współczesnej nauki (tu: liturgiki), która i tak zmieni się za chwilę "z duchem czasu"...

zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #3 dnia: 05-01-2012, 12:57:06 »
Nie zgodzę się, że termin "podniesienie" pozostało do dziś w powszechnym użyciu - dla mnie to nie jest z całą pewnością, bo spotkałem się nie raz, że ludzie w kręgach Liturgicznej Służby Ołtarza coraz częściej używają pojęcia UKAZANIE. Co do ludzkich zachowań, moim zdaniem bierze się to z tego, że nie mają świadomości jak zachowywać się w kościele (patrz: jakie gesty i w których momentach mszy wykonywać - i co więcej: jak je wykonywać poprawnie). Polecam tu pozycję Tarsycjusz Sinka "Symbole liturgiczne", Kraków 2005 - pozycja jakby obowiązkowa dla prostych ceremoniarzy. Jeśli chodzi o Offetorium to tłumaczy się to jako Ofiarowanie, co również w obecnych czasach funkcjonuje - tak się mówi fachowo na "procesję z darami" która co prawda nie ma miejsca na każdej Mszy Świętej, ale powinna mieć i jest zalecana (odwołuję się tu do OWMR). Rozumiem argument, że są to teksty ze starych śpiewników - to wszystko tłumaczy i rzeczywiście nie należy w to ingerować, ale protest odnośnie nieuwzględniania współczesnej terminologii jest dla mnie niezrozumiały i w moim odczuciu złośliwy, a argument, że za chwilę znów się ona zmieni z "duchem czasu" jest nietrafiony, bo to właśnie ten duch o tym zdecyduje, a nie prosty ceremoniarz... Tak więc życzę na ten nowy rok odrobinę pokory i niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Amen.

dex

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 45
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #4 dnia: 05-01-2012, 14:40:56 »
Nie zgodzę się, że termin "podniesienie" pozostało do dziś w powszechnym użyciu...
Może się Pan też nie zgadzać z powszechnym ciążeniem... Ani ja, ani moi rodzice nigdy nie słyszeli terminu "ukazanie" w odniesieniu do "podniesienia". Więcej pokory dla Tradycji w nowym roku życzę Waszmości.

zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #5 dnia: 05-01-2012, 18:03:23 »
Nie słyszeliście, bo się nie staraliście usłyszeć... Z ręką na sercu przyznaj, że zapytałeś się chociaż raz księdza albo zajrzałeś w książkę o liturgii... Nie zrobisz tego - jestem przekonany. A tradycja tu nie ma nic do rzeczy. Sobór Watykański II był w latach 60. ubiegłego stulecia (jakieś 50 lat temu). Nie ma termin ten takiej nazwy od dziś i nie wprowadzam tu herezji. Skoro termin ten ma ok. 50 lat to jakaż to jest "chwila"??? A poprzedni rozmówca twierdzi, że za "chwilę" ten termin czy w ogóle terminologia się zmieni, i nie warto do tego przywiązywać wagi... Przykro to czytać... Podnieść to sobie coś możesz z podłogi jak Ci spadnie ;) Najświętszą Postać (czy to Ciało, czy Krew) się ukazuje wiernym do adorowania. Inny rodzaj ukazania do adoracji to wystawienie Pana Jezusa do adoracji w monstrancji. No ale nie będę się tu mądrzył, bo jak zauważyłem, z góry jestem skazany na niezrozumienie... Mimo wszystko niech Was Bóg błogosławi!!!

Bartek

  • Majster
  • ***
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #6 dnia: 05-01-2012, 18:05:19 »
Przyznam, że sam po raz pierwszy spotykam się z takim naciskiem na stosowanie terminu "ukazanie", jakby tradycyjny termin "przeistoczenie" był niemal zagrożeniem dla wiary (np. podważał któryś z dogmatów).

Sprawdziłem w mszałach i rzeczywiście - w zwyczajnej formie rytu rzymskiego mamy termin "ostensio" (ukazanie), w nadzwyczajnej formie: "elevatio" (podniesienie). Domyślam się, że ostensio wprowadzono dlatego, że w formie zwyczajnej nie ma nakazu podnoszenia Hostii, a także - by odróżnić ukazanie od podniesienia Ciała i Krwi na zakończenie Modlitwy Eucharystycznej.

Korzystając z wizyty biegłego we współczesnej terminologii liturgicznej gościa, chciałbym zapytać: jak w kręgach LSO mówi się obecnie na obrzęd poświęcenia wody święconej?
« Ostatnia zmiana: 05-01-2012, 19:01:02 wysłana przez Bartek »

zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #7 dnia: 05-01-2012, 23:53:02 »
Już odpowiadam: wody święconej się nie święci to po pierwsze, a po drugie - jeśli chodzi o każdą modlitwę odmawianą nad jakąś rzeczą z przeznaczeniem do kultu religijnego (np. krzyżyk na szyję, różaniec czy obrazek z wizerunkiem świętego), nad osobami (np. kandydat na ministranta) czy też koszyczkiem wielkanocnym i towarzyszący mu gest pokropienia wodą święconą (choć nie zawsze jest to element towarzyszący) - to każdy taki obrzęd nosi nazwę BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.

A przy okazji dziękuję za potwierdzenie moich słów, bo przeważnie jest tak, że jak ktoś pojedynczy wyskoczy z jakąś "nowością", to innym wydaje się, że ten ktoś "mija się z prawdą". Jeśli nie uważam tak tylko ja, to już jest jakby raźniej. Jeśli chodzi o podniesienie kielicha z Krwią i pateny z Ciałem Jezusa na zakończenie Modlitwy Eucharystycznej, to dzieje się tak podczas wypowiadania przez kapłana Wielkiej Doksologii (ale to chyba wszyscy wiemy). Natomiast w Mszale jest bodaj zapis, że kapłanowi nie wolno postawić ich z powrotem na korporale dopóki lud w kościele nie skończy "Amen". Czasem te(to?) amen jest potrójne (dotyczy to uroczystszych Mszy Świętych) - wtedy możemy to zaobserwować. Jednak ja już nie raz zaobserwowałem, że niektórzy księża mają ręce jak z ołowiu przy pojedynczym... Przykre...

Jeśli ktoś się interesuje liturgią (względnie liturgiką), to polecam artykuły ks. Zdzisława Jańca w biuletynie Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski "ANAMNESIS" ;)

Bartek

  • Majster
  • ***
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #8 dnia: 06-01-2012, 11:47:34 »
Dziękuję za odpowiedź. Jeśli dobrze zrozumiałem, powinno się mówić "obrzęd błogosławieństwa wody święconej" - czy tak?

A przy okazji dziękuję za potwierdzenie moich słów, bo przeważnie jest tak, że jak ktoś pojedynczy wyskoczy z jakąś "nowością", to innym wydaje się, że ten ktoś "mija się z prawdą".
Proszę łaskawie zauważyć, że moi przedmówcy nie zarzucili Panu "mijania się z prawdą", lecz zakwestionowali:
- propozycję uwspółcześniania terminów liturgicznych w tekstach źródłowych sprzed około 100 lat (nie dziwię się; byłby to podobny anachronizm jak wyobrażenie Mszy św. prymicyjnej Karola Wojtyły przy ołtarzu versus populum),
- prawdziwość twierdzenia, jakoby dziś POWSZECHNIE STOSOWANO termin "ukazanie".

Napisał Pan wcześniej:
Cytuj
Nie ma termin ten takiej nazwy od dziś i nie wprowadzam tu herezji. Skoro termin ten ma ok. 50 lat to jakaż to jest "chwila"

Jako że interesuję się historią zmian liturgicznych po Soborze Watykańskim II, korzystając z okazji zapytam: czy potrafiłby Pan wskazać, od kiedy w liturgice polskiej występuje taki nacisk na stosowanie terminu "ukazanie" w miejsce "podniesienia"? Skoro dla Pana to oczywistość, a dla przeciętnego wiernego (reprezentowanego przez naszych forumowiczów - Koledzy wybaczą mi to uproszczenie ;)) już nie, ciekawi mnie, jakie są tego przyczyny. Czy termin ten rzeczywiście "ma ok. 50 lat", jak Pan pisze? Gdy po wydaniu pierwszego posoborowego Mszału Rzymskiego (editio typica 1970) Komisja Episkopatu Polski opublikowała przekład Ogólnego Wprowadzenia, widniał tam jeszcze termin "podniesienie". Gdzie zaszła zmiana? Od kiedy i którzy liturgiści lansują nowy termin?
« Ostatnia zmiana: 06-01-2012, 12:56:02 wysłana przez Bartek »

B_Kurowski

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 37
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #9 dnia: 06-01-2012, 20:29:53 »
Często na Mszy porannej w katedrze zajmuję miejsce w stallach i przy "ukazaniu" nie widzę Najświętszych Postaci. Gdyby było podniesienie(z prawdziwego zdarzenia) to bym widział choć odrobinę.
I może ktoś powie:
-Gościu, jesteś sam jeden za księdzem. Dla Ciebie jednego się nie opłaci podnosić.
Ale przy pełnym prezbiterium (a ołtarz jest niemal w miejscu dawnych balsków) ksiądz nadal nisko unosi Njśw. Postacie. Więc ukazanie jest niewystarczające dla wszystkich w prezbiterium.
W ZFRR ukazanie/podniesienie traci swój sens skoro wszyscy na bieżąco widzą wszystko co dzieje się na ołtarzu: nałożenie palki, przesunięcie puryfikaterza, przesunięcie pateny - podniesienie nie jest już ważnym wydarzeniem. Ot jeden z wielu elementów. W KRR jest to dla wiernego najważniejszy moment na, który w ciszy wyczekuje.

A żeby Pana zomby'ego ucieszyć podpowiem takie coś: podniesienie jest jedną z form ukazania. Mówiąc "podniesienie" nie popełnia się błędu.
« Ostatnia zmiana: 06-01-2012, 20:32:47 wysłana przez gumini_0317 »

zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #10 dnia: 06-01-2012, 21:25:48 »
Obrzęd błogosławieństwa wody święconej albo błogosławieństwo wody święconej, błogosławieństwo ognia (w Wigilię Paschalną), błogosławieństwo do posługi ministranta itd. [Ale już na lektora nie - wtedy już jest ustanowienie. Ponieważ funkcja ministranta jest funkcją czasową, a lektora jest funkcją stałą.]

Propozycja uwspółcześniania - jak najbardziej nie

Rozumiem argument, że są to teksty ze starych śpiewników - to wszystko tłumaczy i rzeczywiście nie należy w to ingerować.

Natomiast co do prawdziwości twierdzenia - życzyłbym sobie, aby termin UKAZANIE był powszechnie stosowany, gdyż jestem zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu. W liturgii wszystko ma swoją nazwę, więc nie jest dla mnie zrozumiała niechęć do ich używania. Nie ma nacisku w polskiej liturgice i ja o nim nie słyszałem, ale rozumiem że moja wypowiedź skłoniła Pana do takiej a nie innej interpretacji moich słów. W liturgice nie ma nacisku, nie używanie tej nazwy nie jest zagrożeniem dla wiary, nie podważa też żadnego dogmatu (nawet jeśli istnieje taki dogmat) - po prostu to jest moje ogromne marzenie, aby ludzie wypowiadając się na jakiś temat robili to fachowo - a zdaje się, że to forum jest właśnie takim miejscem, gdzie ludzie piszą, aby się wzajemnie od siebie uczyć, wyciągać wnioski i aby w całym Kościele budować jedność, a nie, że każdy nazwie to samo po swojemu, bo i tak przecież wiadomo o co chodzi... Nie tędy droga moim zdaniem...

Czy termin ten rzeczywiście "ma ok. 50 lat", jak Pan pisze? Gdy po wydaniu pierwszego posoborowego Mszału Rzymskiego (editio typica 1970) Komisja Episkopatu Polski opublikowała przekład Ogólnego Wprowadzenia, widniał tam jeszcze termin "podniesienie". Gdzie zaszła zmiana?

Nie jestem historykiem i nie zajmuję się aż tak jak Pan SWII i odpowiadam: nie wiem ile ten termin ma lat, ale chodziło mi o to, że nie jest to chwila i pisząc to miałem na celu wykazać, że zmiany w terminologii nie zmieniają się jak w kalejdoskopie, co sugerował przedmówca - i co za tym jego sugerowanie idzie - że nie należy się do niej aż tak przywiązywać... czyli co? najlepiej nazywać wszystko potocznie i uważać się za ars celebrandi? Tego po prostu ja nie popieram. Przyłączam się tym samym do Pana pytania, i również chciałbym na nie znać odpowiedź - kiedy ta zmiana nastąpiła? A nastąpiła... pewnie mało zauważalnie dla laików, ale nastąpiła.

Jeśli chodzi o wypowiedź gumini_0317 - nie ważne czy wysoko, czy nisko, czy wszyscy, który chcą zobaczyć widzą, czy nie widzą... chodzi o sam fakt nazewnictwa tego gestu. Owszem, podnosząc się ukazuje - więc niby nie popełnia się błędu, ale ja jednak wolałbym, aby rzeczy były nazywane po imieniu, żeby nikt nam nie zarzucił analfabetyzmu funkcjonalnego.

Gorącym zwolennikiem jestem nazywania rzeczy po imieniu i wysławiania się w naszym pięknym ojczystym języku poprawnie wg reguł i definicji etc. Razi mnie też np. że w sklepach dziś widziałem kartki z napisem "Święto Trzech Króli - nieczynne". Ja bym oczywiście wolał "Uroczystość Objawienia Pańskiego - nieczynne" - bo to nie jest święto, tylko uroczystość, a tych trzech nie było królami - tylko wg Ewangelii - mędrcami. Taki już jestem. Przepraszam, że takie zamieszanie wywołałem, nie miałem złych intencji.

Bartek

  • Majster
  • ***
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #11 dnia: 07-01-2012, 11:20:31 »
pisząc to miałem na celu wykazać, że zmiany w terminologii nie zmieniają się jak w kalejdoskopie, co sugerował przedmówca
Moim zdaniem, niekoniecznie "zmieniają się jak w kalejdoskopie", ale - niestety! - trudno się czasem pozbyć wrażenia braku stabilności. Weźmy choćby tę "wodę święconą". Otóż, w "Liturgice" ks. prof. Nadolskiego widać duży nacisk na stosowanie terminu "woda pobłogosławiona", idącego za łacińskim "aqua benedicta". Znane mi są przesłanki przeciwko używaniu tradycyjnego terminu „woda święcona”, stąd moje i nie tylko moje wątpliwości. Czy po Panu nie przyjdzie na forum inny liturgista, który równie zdecydowanym tonem nie potępi tego, czego nas Pan właśnie „nauczył”?

nie należy się do niej aż tak przywiązywać... czyli co? najlepiej nazywać wszystko potocznie i uważać się za ars celebrandi?
Istnieje trzecie, pośrednie wyjście: badać słowa (1 Tes 5,21). Nie wszystkie określenia potoczne są – w sensie liturgicznym – równie niepoprawne. Niektóre uderzają w dogmaty lub trącą pogaństwem (np. „opłatek” o konsekrowanej Hostii, „Święto Zmarłych” o uroczystości Wszystkich Świętych) – i te wymagają zdecydowanej reakcji. Inne, mniej istotne rozbieżności, o ile "zasiedziały się" już w języku, pieśni, literaturze, wymagają z kolei podejścia pełnego szacunku (chodzi wszak o język opisujący wiarę!). Jak powiedział Benedykt XVI: „Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń”.
« Ostatnia zmiana: 07-01-2012, 11:29:55 wysłana przez Bartek »

B_Kurowski

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 37
    • Zobacz profil
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #12 dnia: 07-01-2012, 15:30:32 »

zomby

  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Boże, królu w wysokości
« Odpowiedź #13 dnia: 07-01-2012, 19:14:03 »
trudno się czasem pozbyć wrażenia braku stabilności

a to nie dzieje się tak dlatego, że jedni mówią tak, inni tak, a jeszcze kolejni tak? Szkoda, że ujednolicenie pozostanie niespełnionym marzeniem...

Czy po Panu nie przyjdzie na forum inny liturgista, który równie zdecydowanym tonem nie potępi tego, czego nas Pan właśnie „nauczył”?

Nie wiem czy przyjdzie i nie jestem do końca przekonany, czy ja czegoś nauczyłem... nie widzę się w roli nauczyciela. Bycia ceremoniarzem nie nauczą nas na kursie, nie nauczą nas też mądre książki, choć ostatnio zaobserwowałem w księgarniach całkiem przydatne pozycje... Zagłębianie się w różnego rodzaju dokumenty kościelne i praktyka dopiero nas tego nauczy... Zachęcam wszystkich ceremoniarzy - nawet tych prostych - jeśli liturgia jest waszym hobby i pasją, to sami szukajcie informacji, bo może coś się zmieniło i nie jesteście na bieżąco ;) badajcie słowo!

Benedykt XVI: „Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń”.

Mam nadzieję, że nie wyszedłem na aroganckiego sędziego. Pozdrawiam!