Autor Wątek: Kiedy słyszę na obłokach [nuty]  (Przeczytany 3853 razy)

organista1

  • Robotnik
  • **
  • Wiadomości: 64
    • Zobacz profil
Kiedy słyszę na obłokach [nuty]
« dnia: 26-01-2008, 14:01:33 »
KIEDY SŁYSZĘ NA OBŁOKACH anielskie śpiewanie, * Zdumiewam się i pytam się, co to jest, mój Panie? * Aż mi miłość odpowiada Twa tak wielka Boże, * Iże Syn Twój Bóg wcielony, w stajni ma swe łoże.

Kędy członki święte sianem ostrym przyodziewa. * A mróz i wiatr bardzo przykry, zewsząd Go przewiewa. * Idę bliżej ku stajence, widzę, iże sobie * W dosyć lichym, bo bydlęcym, tron założył żłobie.
« Ostatnia zmiana: 15-01-2010, 09:48:04 wysłana przez knrdsk1 »

Mira

  • Gość
Odp: Kiedy słyszę na obłokach
« Odpowiedź #1 dnia: 26-01-2008, 15:22:41 »
c.d.

Wół i osioł parą swoją coś Go niby grzeją,
A z dzieciny łez strumienie obfite się leją;
Józef z Matką ubolewa, widząc nowe dziwy,
Że z bydlęty wesół leży Pan i Bóg prawdziwy.

Nigdy nie była słyszana ludziom ta nowina,
Że niezmierny stał się dla nich teraz Bóg-Dziecina,
Cóż Cię, Panie, sprowadziło do tak lichej doli?
Twoja miłość, byśmy wyszli z czartowskiej niewoli.

Inaczej to być nie mogło, tylko przez pokorę
Twą prawdziwą, bo nad nami pycha wzięła górę;
Za co niech Cię wsze stworzenia wielbią, o mój Panie,
Co ma niebo, ziemia, morze, dopóki ich stanie.


knrdsk1

  • Główny Moderator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 2534
    • Zobacz profil
    • SŚT
    • Email
Odp: Kiedy słyszę na obłokach [nuty]
« Odpowiedź #2 dnia: 15-01-2010, 09:54:12 »
X.M.M.Mioduszewski

Kiedy słyszę na obłokach Anielskie śpiewanie,
Zdumiewam się i pytam się, co to jest mój Panie?
    Aż mi miłość odpowiada twa zbyteczna Boże,
    Iże Syn twój Bóg wcielony, w stajni ma swe łoże.

Kędy członki święte sianem ostrem przyodziewa,
A mróz i wiatr bardzo przykry zewsząd go przewiewa:
    Idę bliżej ku stajence, widzę, iże sobie
    Dosyć w lichym bo bydlęcym tron założył żłobie.

Wół i osioł parą swoją, coś go niby grzeją,
A z dzieciny łez strumienie obfite się leją:
    Józef z matką ubolewa, widząc nowe dziwy,
    Że z bydlęty wesół leży Pan i Bóg prawdziwy.

Nigdy nie była słychana ludziom ta nowina,
Że niezmierny stał się dla nich teraz Bóg dziecina,
    Cóż cię Panie sprowadziło do tak lichej doli?
    Twoja miłość, byśmy wyszli z czartowskiej niewoli.

Inaczej to być nie mogło, tylko przez pokorę
Twą prawdziwą, bo nad nami pycha wzięła górę:
    Za co niech cię wsze stworzenia wielbią o mój Panie!
    Co ma niebo, ziemia, morze, dopóki ich stanie.