Autor Wątek: Wiatr w przelocie skonał chyżym  (Przeczytany 7718 razy)

organista1

  • Robotnik
  • **
  • Wiadomości: 64
    • Zobacz profil
Wiatr w przelocie skonał chyżym
« dnia: 28-01-2009, 11:21:34 »
1.WIATR W PRZELOCIE SKONAŁ CHYŻY, * Przeniknęła ziemię zgroza. * Krzyż na skalę, a pod krzyżem * Stabat Mater Dolorosa. * Żądnych słów, ni żadnych głosów, * Krew z korony Bożej spływa. * Wobec ziemi i niebiosów * Stała Matka Boleściwa.

2.Na konania patrząc bóle, * Rany, pręgi od powroza, * Na łzy żalu, cierń na czole, * Stabat Mater Dolorosa. * Konająca od współmęki, * Przyjmująca śmierć za żywa. * Cierń i gwoździe Bożej ręki; * Stała Matka Boleściwa.
« Ostatnia zmiana: 28-01-2009, 15:48:20 wysłana przez Rorantysta »

Rorantysta

  • Główny Moderator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 568
    • Zobacz profil
Odp: Wiatr w przelocie skonał chyżym
« Odpowiedź #1 dnia: 28-01-2009, 15:25:06 »
Teofil Lenartowicz: „Stabat Mater”

Wiatr w przelocie skonał chyżym,
   Przeniknęła ziemię zgroza.
Krzyż na skale, a pod krzyżem
   Stabat Mater Dolorosa.

Żadnych słów i żadnych głosów,
   Krew z korony bożej spływa;
Wobec Boga i niebiosów
   Stała Matka Boleściwa.

Na konania patrząc bóle,
   Rany, pręgi od powroza,
Na łzy oczu, cierń na czole,
   Stabat Mater Dolorosa.

Konająca od współmęki,
   Przyjmująca śmierć za żywa,
Cierń i gwoździe bożej ręki,
   Stała Matka Boleściwa.

Jak, raniona szybkim strzałem,
   Deszczem łzy wylewa brzoza,
Z takim sercem przebolałem
   Stabat Mater dolorosa.     

Czując męki w piersi wzdętej,
   Jak się życie w łzy rozpływa,
Łza przepada w uśmiech święty,
   Stała Matka boleściwa.   

Jak świat wielki opuszczona,
   Gdy ją zdjęła życia zgroza.
Przerażona, że Bóg kona,
   Stabat Mater Dolorosa.

Z wysokości więc boleści.
   Która ludzkie gładzi grzechy,
Na jęk trwogi, żal niewieści,
   Jeszcze promień spadł pociechy:

- Nie zostawię Cię sierotą.
   Ukochana do ostatka,
O, Niewiasto, Syn Twój oto!
   Janie, oto twoja Matka! –

O, pociecho, jakżeś sroga!
   O, radości z sercem sprzeczne!
Za człowieka oddać Boga,
   Za doczesne oddać wieczne...

O Maryjo, nie gardź nami,
   Patrząc na łzę, co nam ścieka,
Że częstokroć mniej kochamy
   Stwórcę Boga, niż człowieka.

Oczyść nas Twej szaty płótnem,
   Jedynym wiewem złotej poły,
Niech się kocham w życiu smutnym
   I w wieczności Twej wesołej!

A w dzień zgonu - Bolejąca –
   Nim do wiecznych zejdę mroków,
Niech mi żal nie będzie słońca,
   I powietrza, i obłoków.
« Ostatnia zmiana: 28-01-2009, 15:48:34 wysłana przez Rorantysta »