Autor Wątek: Psalm 17 (16): Exaudi, Domine, iustitiam meam  (Przeczytany 1990 razy)

Tomek Torquemada

  • Administrator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 778
  • Niech żyje Benedykt XVI Wielki!
    • Zobacz profil
    • gregorian chant
    • Email
Psalm 17 (16): Exaudi, Domine, iustitiam meam
« dnia: 30-05-2007, 20:17:33 »
Jan Kochanowski
"Psałterz Dawidów"

PSALM 17
Exaudi, Domine, iustitiam meam


Płacz sprawiedliwy i skargę moję
Przypuść przed świętą obliczność swoję;
Usłysz, o Sędzia nienaganiony,
Ust nieobłudnych głos niezmyślony!

Do Twego sądu ja się uciekam
I sprawiedliwej skaźni Twej czekam;
Ty swym krzywego upatruj okiem,
A najdzi prawdę swoim wyrokiem!

Zmacałeś serca i myśli skrytej,
Zszedłeś mię w nocy nieznakomitej;
Doświadczyłeś mię, by w ogniu złota,
A nie nalazłeś, jedno co cnota.

Ludzkich wywrotów nie naszladuję,
To usty mówię, co w sercu czuję;
Słów Twoich strzegąc, słów świętobliwych,
Mijałem zawżdy ścieżki złośliwych.

Raczże mię trzymać na swojej drodze,
Aby nie przyszło upaść mej nodze;
Wysłuchałeś mię w złe czasy moje,
Proszę, i dziś mi daj ucho swoje!

Objaw' nade mną niewysłowione
Swe miłosierdzie; Tobie zwierzone
Nadzieje nigdy nie omylają;
Stłum', co się rękom Twym przeciwiają!

A mnie racz jako źrzenice bronić
I cieniem swoich skrzydeł zasłonić,
Abych w nadzieję Twojej opieki
Mógł się złych ludzi nie bać na wieki:

Ludzi rozkosznych, którzy tak styli,
Że ledwie brzucha zniosą po chwili;
Usta wszeteczne, ich język hardy
Pełen bluźnierstwa, pełen i wzgardy.

Ze wszytkich mię stron w koło zawarli
I oczy swoje na mię rozdarli
Myśląc, jakoby mogli mię pożyć
A równo z ziemią kiedy położyć.

Taki więc bystrym lew zjęty jadem
Cieka po puszczy źwierzęcym śladem;
Takie więc szczenię lwice szalonej
Czyha w jaskini nieupatrzonej.

Uprzedź go, Panie, pobij samego,
A duszę moje od okrutnego
Wyzwól człowieka; człowieka, który
Jest mieczem Twoim i ma moc z góry.

Niechaj nade mną władze nie mają
Ci, co się w marnym świecie kochają
Przestając na tym wieku doczesnym,
A tylko żądzom służąc cielesnym.

Których Ty chciwe, bezdenne brzucha
Z wielkiego karmisz ziemskiego rucha,
Dając im skarby, dając im dziatki,
Którym zostawią swe niedojadki.

A ja, mój Panie, w tej niewinności
Ujźrzę twarz (da Bóg!) Twej wszechmocności
Będę syt, kiedy na jawi prawie
Stawisz się w świętej swojej postawie.
« Ostatnia zmiana: 29-06-2007, 21:11:51 wysłana przez Tomek Torquemada »

spiewnik.katolicy.net : chorał gregoriański i tradycyjne pieśni kościelne

Psalm 17 (16): Exaudi, Domine, iustitiam meam
« dnia: 30-05-2007, 20:17:33 »

ania_s

  • Gość
Odp: Psalm 17: Exaudi, Domine, iustitiam meam
« Odpowiedź #1 dnia: 25-06-2007, 22:51:43 »
Franciszek Karpiński

PSALM XVI
Exaudi Domine justitiam meam.


Ten Psalm złożony od Dawida, kiedy za nim Saul goniąc go, obległ go z ludźmi jego na górze na pustyni Maon. Ma zaś tytuł w Hebrayskim Modlitwa Dawida.

Płacz sprawiedliwy i prośby moje
Przypuść przed święte oblicze twoje,
Usłysz, o Sędzio nienaganiony!
Ust nieobłudnych głos ukorzony.

Do twego sądu ja się uciekam,
Sprawiedliwego wyroku czekam;
Ty sam winnego upatruy okiem,
I pokaż prawdę swoim wyrokiem.

Zbadałeś serce! Wśrzód nocy byłem,
Zszedłeś mię wtenczas, co też myśliłem?
Doświadczałeś mię, jak w ogniu złoto,
I nie znalazłeś, bym był niecnotą

Chytrości ludzkich nie naśladuję,
To usty mówię, co w sercu czuję:
I jakeś kazał iśdź mojey nodze,
Idę śpiewając w tey przykrey drodze.

Wzmacniay na ścieszkach twych drogi moje:
A ja się wiecznie zbłądzić nie boję.
Ilem cię wezwał, byłem słuchany,
Wysłuchay mię dziś, Panie na pany.

Objaw nademną niewysłowione
Twe miłosierdzie. Tobie zwierzone
Nadzieje nigdy nie omylają!
Ztłum, co się rękom twym opierają.

A mnie racz jako zrzenicę bronić,
I cieniem skrzydeł twoich zasłonić;
Abym w nadzieję twojey opieki,
Mógł się złych ludzi nie bać na wieki.

Nieprzyjaciele w śrzodek mię wzięli,
Litość wnętrzności swoich zamknęli;
Z pogardą tylko mię wspominali,
I w pysze serca potwarz miotali.

Już mię puściwszy, zbiegli się znowu,
Napadli na mnie, jak do połowu
Swojego lwica bieży i ryczy,
Albo jey szczenię, mieszkaniec dziczy.

Podnieś się Boże! uprzedź ich złości;
Stłum ich, mą duszę wyrwiy z ciężkości,
Wydrzyy im tę broń, którey w potrzebie
Używać mieli tylko dla ciebie.

Od garstki naszych oddziel ich z ziemi
Co dziś tuczą się stoły pysznemi;
Co rozmnożone rosną im syny,
Którym zostawią swoje dziedziny.

A móy majątek? przed Panem strażę
Odbyć, i robić, co mi rozkaże,
Aż nasycony i ja też będę,
Gdy w chwale z jego dziećmi zasiędę.