Autor Wątek: Psalm 40 (39): Expectans expectavi Dominum  (Przeczytany 2174 razy)

Tomek Torquemada

  • Administrator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 778
  • Niech żyje Benedykt XVI Wielki!
    • Zobacz profil
    • gregorian chant
    • Email
Psalm 40 (39): Expectans expectavi Dominum
« dnia: 30-05-2007, 21:19:08 »
Jan Kochanowski
"Psałterz Dawidów"

PSALM 40
Expectans expectavi Dominum


Czekałem z cierpliwością, a Pan mię obaczył
I prośby moje wysłuchać raczył.
Wywiódł mię mocą swojej zwyciężnej prawice
Z błot nieprzebytych i z trzęsawice,
Nogi moje na twardej opoce postawił,
I drogę, gdziem miał chodzić, objawił.
Tenże i ku śpiewaniu usta me sposobił,
Żem nowym rymem moc Jego zdobił.
Niechaj się na mnie Pańskim sądom przypatrują,
Którzy fortunie rząd przypisują
Wszytkich na świecie rzeczy; musząc sobą trwożyć
I swe nadzieje w Panu położyć.
Błogosławiony człowiek i fortunny żywię,
Który ma ufność w Panu prawdziwie,
Że ani oka swego skłonił za hardymi,
Ani się udał za wszetecznymi.
Siła, wszechmocny Panie, Twych dziwów od wieku
I znaków chęci przeciw człowieku.
Myśl nie ogarnie, język nie wymówi tego;
Nie masz, o Panie, Tobie równego.
Ofiar za grzech nie pragniesz; toś mi włożył w uszy,
Że Cię ofiara żadna nie ruszy.
A jam rzekł: "Oto idę i jestem gotowy,
Jako brzmi Pismo jasnymi słowy,
Woli Twej dosyć czynić, Boże nieprzeżyty!"
Twój zakon w moim sercu jest ryty.
Opowiadałem światu sprawiedliwość Twoje
I dziś nie milczę, sam znasz chęć moje.
Nie kryłem w sercu swoim Twej sprawiedliwości,
Sławiłem prawdę i Twe litości.
Jawne jest na wszytek świat miłosierdzie Twoje,
Jawna i prawda przez usta moje.
Nie raczże mię opuszczać, o mój Boże wieczny,
Bądźże mym stróżem w dzień niebezpieczny!
Męki mię, których liczby nie masz, ogarnęły,
Troski mię, których nie przej zrzec, zjęły.
Ledwie tak wiele włosów na głowie najduję;
Prosto i serca w sobie nie czuję.
Raczże mię, mocny Panie, z łaski swej pocieszyć
A ku ratunku memu pospieszyć!
Niechaj hańbę odniosą, niech się zapałają,
Którzy upadku mego szukają!
Niech idą wspak ich rady, niech się jawnie wstydzą,
Którzy nieszczęście me radzi widzą;
Bodaj za moje wzgardę obelżenie mieli,
Którzy mi mówią: "Tegosmy chcieli."
A cnotliwi bodaj dni dobrych używali
I zawżdy Pańską moc wyznawali!
Jaciem żebrak ubogi, prawie cień człowieczy,
Ale mię jednak Pan ma na pieczy.
Tyś obrona i zdrowie, Panie, dusze mojej,
Nie odwłócz, proszę, pomocy swojej!
« Ostatnia zmiana: 02-08-2007, 11:34:42 wysłana przez Tomek Torquemada »

spiewnik.katolicy.net : chorał gregoriański i tradycyjne pieśni kościelne

Psalm 40 (39): Expectans expectavi Dominum
« dnia: 30-05-2007, 21:19:08 »

ania_s

  • Gość
Odp: Psalm 40: Expectans expectavi Dominum
« Odpowiedź #1 dnia: 28-06-2007, 21:49:57 »
Franciszek Karpiński

PSALM XXXIX
Expectans expectavit Dominum


Psalm ten złożony od Dawida, na podziękowanie Bogu po wyjściu z jakiegoś wielkiego niebezpieczeństwa.

Z niecierpliwością czekałem Pana,
I prośba moja jest wysłuchana;
Schylił się sprawca mego żywota,
Wyprowadził mię z nędzy mey błota.

Na wierzchu twardey złożył mię skały,
Gdzieby mie wrogów nie doszły strzały,
Wzmoćnił me nogi; i do zdziwienia,
Sam uczył pieśni swego imienia.

To widząc wszyscy Pana się bali,
I ufność swoję w nim pokładali.
Szczęśliwy! czyja w Bogu zapłata,
Ani się fałszem uwiedzie świata.

Wiele zrobiłeś przedwieczny Boże!
W dziełach ci równym nikt bydź nie może?
Kiedy mi o nich mówić się zdało,
W samym początku słów mi nie stało.

Oto prócz inszych, z możnemi dary,
Nie chciałeś przyjąć Saula ofiary;
A ja nikczemny! od trzody wzięty!
Za niewolnika twego przyjęty.

Na czele księgi jestem wpisany,
Bym wyrok pełnił Pana nad pany.
Tak jest móy Boże! prawo twe święte
W pośrzodku serca noszę zamknięte.

Na wielkim zborze mówiłem ludom,
By się dziwili prawdy twey cudom;
Ust mych dla ciebie nie żałowałem,
Ty to wiesz lepiey, że nie milczałem.

Prawdy twey w sercu nie zataiłem,
Zbawienie twoje wszędzie głosiłem;
O twey litości; i o twey radzie
Przepowiadałem ludu gromadzie.

A ty ode mnie nie chciey móy Panie,
Oddalać swoje politowanie;
Jak zawsze byłem broniony zbroją
Twojey litości, i prawdą twoją.

Bo mi złe zewsząd zaległo drogę,
Którego liczby zliczyć nie mogę,
Złości nademną tak wzięły górę,
Że ledwie w tłumie poznam niektóre.

Nad liczbę włosów mych pomnożone!..
Już mi ustaje serce strwożone.
Wyrwiy mię, Panie, od tyla złego,
Chciey się nakłonić do wsparcia mego.

Niech się zawstydzą i wstecz obrócą
Którzy o duszę moję się kłócą,
Niech uciekają strachem gonieni,
Co mi źle życzyć przyzwyczajeni.

Niechay się zmięsza lud ten zuchwały,
Co woła na mnie: „O?óż go! śmiały!
„Powiania wiatru stał się igrzyskiem!”
Tak woła na mnie z urągowiskiem.

A z drugiey strony, niech radość mają,
Którzy cię Panie, szczerze szukają.
Niech mówią zawsze: „Bądź uwielbiony,
„Co wspierasz lud twóy upokorzony.”

Ja się w ubóstwie wielkiém znayduję,
Ale się Pan móy mną opiekuje.
On mojem wsparciem, śmiałym na trwogę.
Pokwap się Panie; zginąć nie mogę.