Ciekawa teoria. Jednak dotyczy jakiegoś wąskiego wycinka muzyki. Zgoda że wielką robotę wykonali badacze - ale przede wszystkim praktycy! - w dziedzinie muzyki historycznej, zwłaszcza jeśli chodzi o wykonania muzyki baroku. Częściowo także średniowiecza. Jednak już np. tzw. oficjalna wersja chorału gregoriańskiego stworzona na podstawie dociekań Benedyktynów z Solesmes zupełnie mnie nie przekonuje.
A czy "praktycy niewiele mogliby dziś zaśpiewać"? Nie wiem jak to Kolega rozumie, ale człowiek zawsze śpiewał, śpiewa i będzie śpiewał. Nie potrzebuje do tego teoretyków. A szacowne z pewnością grono profesorskie różnych szkół muzycznych i akademii kojarzy mi się (oczywiście nie chcę generalizować ani w jedna ani w druga stronę) ze sztuczną, bezduszną i rozchwianą wszechobecnym vibrato muzyką filharmoniczną bądź "kształconym" śpiewem operowego be'kanto

przeciwstawianego "prymitywnemu" jakoby śpiewowi śpiewaków niekształconych. Nie mówiąc już o bezrefleksyjnym narzucaniu równomiernej temperacji śpiewakom jako jedynego prawidłowego systemu intonacji, choć to zupełne nieporozumienie, oparte chyba tylko na dzisiejszej powszechności tego systemu i niestety niedouczeniu większości muzyków.
Niemniej mam nadzieję że warsztaty będą owocne i pozbawione niepotrzebnych wymysłów, czego - dla dobra Liturgii Świętego Triduum - serdecznie życzę!