Autor Wątek: Psalm 61 (60): Exaudi, Deus, orationem meam  (Przeczytany 2044 razy)

Tomek Torquemada

  • Administrator
  • Przodownik pracy
  • *****
  • Wiadomości: 778
  • Niech żyje Benedykt XVI Wielki!
    • Zobacz profil
    • gregorian chant
    • Email
Psalm 61 (60): Exaudi, Deus, orationem meam
« dnia: 30-05-2007, 21:48:14 »
Jan Kochanowski
"Psałterz Dawidów"

PSALM 61
Exaudi, Deus, orationem meam


Usłysz me prośby, Boże władze wiecznej,
A obróć ku mnie święte uszy swoje;
Z granice prawie świata ostatecznej
Do Ciebie wzdycha smutne serce moje.

Postaw' mię na niedostąpionej skale,
Gdzie bych się już mógł nie bać żadnej trwogi;
W Tobieć nadzieja; Ty mię sam masz w cale
Zachować, gdy mię trapi człowiek srogi.

Mnieć serce tuszy, że w namiocie Twoim
Wiecznie mam mieszkać pod skrzydłami Twemi,
Boś ty był zawzdy łaskaw prośbom moim
I dajesz dobrym dziedzictwo na ziemi.

Dni ku dniom będziesz królowi przykładał
Opatrując go nieprzebranym wiekiem;
Na oczu Panskich wiecznie będzie siadał,
A Ty go łaską i swym szczyć opiekłem.

Tam wolen będąc od wszelkich trudności,
Harfą i rymem będę Cię wyznawał,
Abych tak Tobie wedle powinności
Dług obiecany dzień po dzień oddawał.
« Ostatnia zmiana: 02-08-2007, 16:59:54 wysłana przez Tomek Torquemada »

ania_s

  • Gość
Odp: Psalm 61: Exaudi, Deus, orationem meam
« Odpowiedź #1 dnia: 20-06-2007, 00:33:11 »
Franciszek Karpiński

PSALM LX
Exaudi Deus deprecationem


Ten Psalm złożony od Dawida, kiedy przed prześladowaniem Absalona uciekł był za Jordan na granice ziemi Izraelskiey. 2. Reg. Cap. 17.

Z brzegu ziemi osatniego,
Wołam do Pana mojego;
Wysłuchay mię Boże żywy,
Tyś Bóg, ja człek nieszczęśliwy!

Gdym się z smutném sercem radził,
Tyś mię na skałę wysadził,
Że, krwi mojey chciwe wrogi,
Widziałem pod memi nogi.

Zkąd potém zeszłem nietkniony,
Nadzieją ma obroniony,
Na nieprzyjazne postrzały,
Byłeś mi twierdza, mur trwały.

Teraz w twym przybytku, Panie,
Wieczne mi będzie mieszkanie;
Spokoyny na wszystkie strony,
Twemi skrzydły otulony.

Boś ty moim Bogiem zgoła,
Słuchasz, gdy cię Dawid woła,
I ci, co się ciebie bali,
Ziemię w dziedzictwo zabrali.

Ty przyczyniasz dni królowi,
Lat twemu pomazańcowi;
Że go czerstwego dożenie
Opóźnione pokolenie.

Tak mocney pewny opieki
Pod okiem Pańskiém na wieki,
Mieszkać będę bez przykrości!...
Wolno to Pańskiey litości.

Śpiewać mu będę me pienia,
Dla chwały jego imienia,
Oddając Panu nad pany,
Codziennie dług obiecany.