Autor Wątek: Zaczynam lament więźniów jęczących  (Przeczytany 2640 razy)

Bartek

  • Majster
  • ***
  • Wiadomości: 217
    • Zobacz profil
Zaczynam lament więźniów jęczących
« dnia: 05-03-2012, 17:37:32 »
Zaczynam lament więźniów jęczących,
W czyścowych mękach pokutujących:
Słuchaj, żyjący człowiecze,
Co za ogień straszny piecze
Przewiniających.

Ojciec i Matka jak stal się pali,
Na syny, córki z płaczem się żali,
Że nie masz politowania,
By ich z ciężkiego karania
Wyratowali.

Ojcze i Matko, twe dziecię jęczy;
Któż go, jeżeli nie wy, wyręczy?
Wspomnijcie na swe kochanie,
Sam żal niech politowanie
W sercach wymęczy.

Bracie i siostro, z jednych wnętrzności!
Kędy jest afekt wspólnéj miłości?
Podaj rękę miłosierną,
Ugaś gorączkę niezmierną
Aby z litości.

Mężu kochany! jam żoną twoją,
Wszakżeś pociechą był w życiu moją;
Ściągnij rękę miłosierną,
Do wiecznego twoję wierną
Dźwignij pokoju.

Żono kochana! wspomnijże sobie:
Jam przyjacielem był szczerym tobie;
Nie żałujże dać ratunku
W moim bólu i frasunku,
Wspomóż mnie w grobie.

Wy przyjaciele, mili kumowie,
Współtowarzysze i sąsiadowie!
Dajcież nam poratowanie,
Co mnie dziś, to się wam stanie,
Wierzcież méj mowie.

Zostały po mnie konie i woły,
Szaty, budynki, spichrze, stodoły;
Co było z mego starania,
Dajcież do poratowania
Aby na poły.

Ty sobie czynisz wszelkie wygody,
A mnie tu trudno o kroplę wody;
Pijesz wino, jész przysmaki,
Posil zgłodzone żebraki
Kroplą ochłody.

Nie miéj jałmużny za szkodę sobie,
Będzie zasługą i tobie w grobie;
Co ty zmarłym w kościół rzucisz,
Z tego pewnie nie zasmucisz
Dusze w téj dobie.

Czyli szelążkiem, czyli skibką chleba
Z rąk twych podaną, komu potrzeba,
Czyli Mszą świętą zakupioną
Możesz duszę udręczoną
Wkupić do nieba.

Panie nad pany! przez święte rany,
Schyl kielich Krwi Twéj za nas wylany
Z Twego Serca Najświętszego,
Przygaś ognia czyścowego,
Jezu kochany!

Najświętsza Panno! wejrzyj swém okiem,
Zaléj nam czyściec łez twych potokiem,
Duszę pomiędzy ogniami
Zasłoń twojemi piersiami
Jako obłokiem.

Anieli święci i Patronowie!
Nuż sprawcie naszéj spoczynek głowie;
Teraz ojcowskiéj opieki
Niech doznamy z waszéj ręki,
Ognia więźniowie. Amen.


Źródło: Śpiewnik Pelpliński