Autor Wątek: Krzysztof, św i Dorota, św - Tać na świecie Różnie kroczy +Dorotea, cna dziewko  (Przeczytany 49 razy)

Radek Maj

  • Gość
1 O nieskończona dobroci,
Tać na świecie rożnie kroczy,
Na czym wszytcy łaskę znamy;
Co sami przez się nie mamy,
Snadnie przez święte zjednamy.

2 Bog poznał rozkosz w człowieku,
Rozlicznie przejrzał od wieku,
Kusząc rodzaju każdego,
Aż z plemienia obrzymskiego
Obrał Krystofa świętego.

3 Gdy był od Boga przejrzany,
Pytał, gdzieby pan tak możny,
Coby insze wszytki rządził,
A nadeń możniejszy nie był,
Aż na cesarski dwór trafił.

4 Jednąc, gdy przed cesarzem stal,
Z żartu djabła błazn mianował;
Cesarz znak strachów okazał.
Widząc, że sie go cesarz bał,
Hnet sie djabła szukać wezbrał.

5 Czart mu sie możny ukazał;
Chodząc z nim krzyżów znak ujrzał;
Djabeł jako zwykł uciekał;
Widząc, że się go djabeł bał,
Możniejszego pana szukał.

6 Na pustelnika ugodził,
Wsze oznajmił, o czym chodził;
Pustelnik to wszytko zjawił,
Na dobrą wiarę naprawił,
Tam go przy sobie ostawił.

7 A tam rzeka bystra była,
Wiele ludzi potopiła;
Pustelnik Krystofa prosił,
By ich przez rzekę przenosił,
By to Bogu ku czci czynił.

8 Jezus tu dzieciątkiem stanął,
Krystof go na ramiona wziął,
Tam z strachu, z wielkiej ciężkości,
Przyszedł k prawej znajomości,
Iż to był pan wszej możności.

9 Potem moc boską wyznawał,
Iż k temu przyszedł, o co stał.
Potem go cesarz jąć kazał,
Chcąc aby go nawrócić miał,
Do ciemnice wsadzić kazał.

10 Dwie pannie piękne posłali,
Aby go tam namawiały;
Panny skoro go ujrzały,
Przyszedł na nie strach niemały,
Hnet k jego Bogu przystały.

11 Kazał je cesarz potracić;
Chcąc ji mękami odstraszyć,
Hełm żelazny rozpalić dał,
Na głowę ji włożyć kazał:
Rozpłynął sie, by woda stał.

12 Stół żelazny rozpalono,
Krystofa nań położono:
A tamo dziw boski słynął,
Iż się stół jak wosk rozpłynął,
Z świętego i włos nie zginął.

13 Kazał, by go ustrzelali;
Strzały sie nad nim wieszały,
Jedna się wzad obróciła,
Cesarzu oko wybiła;
Znać, iż tam boska moc była.

14 Święty, iż już k Bogu chęć miał,
Cesarzu na się rady dał,
Aby mu głowę ściąć kazał,
A krwią oko swe pomazał,
Jeśliby chciał, by zdrowie miał.

15 Potem jemu głowę ścięto,
Cesarzu jego krwie wzięto;
Cesarz ją oko pomazał,
Wielkim głosem ust zawołał,
Jawnie moc boską wyznawał.

16 Bo mu są nadane mocy:
Kto go widzi we dnie, w nocy,
W ten dzień smucien nie może być,
Nagła śmierć nie może szkodzić,
Żadny grom nie może stracić.

17 A tak, Krystoforze święty,
Gdyżeś tak u Boga wzięty,
Jedno iż tak wszytcy znamy,
My, co się w Tobie kochamy,
Niech Twych zasług używamy.

18 Nasz Panie, w Trójcy jedyny,
Tyś łaskaw na ludzkie syny,
Za twych świętych przyczynami;
Co chcesz, to uczynisz z nami;
Miejże lutość swą nad nami. Amen.

II

1. Dorotea, cna dziewko czysta! Ciebie czci cyrkiew
święta, boś ty panna wyborna, Bogiem zwolena. O Twej
krasie, o Twej czystości nie moc żądny wypisaci, jim jeś
Ty ozdobiena, Krystem ślibiena. Radując się z chociem
swym, pomożysz nam zde grzesznym k wiecznej radości.

2. Doro jeś oćca imiała, Teodora matka Twa, odjąd
jeś ty zcielona, Dorotą krzczena. Królewskiego jeś rodu
była, wsze zboże opuściła, wzdawszy domy i miasta, Bohu
służyła. W Kapadocji włości tej, w Cezarji w mieście tym
porodziła się.
3. Fabricius kroi okrutny, kreściąnom się prociwi,
jej-ci krasy pożądał i snębce posłał. Slibując bohactwa
mnoho, Złato, kamienie droho, chcąc, by jemu pozwoliła,
Krysta zaprzała. Ali ta dziewka przecnostna, sąc tak w wierze
stwierdzona, królem wzhardzała.

4. Rozgniewał sie kroi okrutny, wymyślił ciężkie
męki, jimiż to bez miłości kazał męczyci. Bez stydu dziewkę
związachu, haniebnie obnażachu, biczuwachu tak wielmi
je to ciało sławne. Tot je wielmi tepiechu, aż potoczy teczechu
te krwi niewinne.

5. Potom na piadła rozpiechu, wędzicami tarhachu
je to ciało prosławne, wielice zbite. Ogniowymi pochodniami
palili są ciało je bezmałem do skończenia pro imię
boże. Gdyż była martwa napoły, zawrzeli ją w żalarzy
katowie liszy.

6. Dziewięć dni w żalarzy była bez wszego pokarmu,
suc tak wielmi strudzena Krystem zlęczena. Gdyż dziewkę
na sąd wiedziechu, jakż to zarsze wschodziechu, swietłość
i krasy je, tejto róży śliczne. Uźraw to sędzia nieaiiły,
wielice się zadziwił dziewczemu zdrowiu.

7. Naczął z nią słodce mułwici, chciał ją lściwie
przelścici, by się modłom kłaniała i weń wierzyła. Odpowiedzie
cna Dorota: werzim ja w Jezu Krysta, z jim się
budu kochaci po wszyćki wieki. Zarżaw pohan wielmi lite,
kazał je twarz biti, je hlawkę ścięci.

8. Gdy dziewka na śmierć kroczasze, Teofilus zaśmiał
się, ziemski pisarz, tak wiece: Kam to ici chcesz? —
Do zahradki, do rozkoszne, gdzież owoce rozliczne, jabłka,
kwiecie i różę budu targaci. Radujący się z miłym swym,
z Jezu Chrystem, z niebieskim, po nim wżdy tążę.

9. Teofilus tak wiece: Pośjiż mi owoce, co roście
w zahradce u tweho panica. — Slubiwszy mu posłać, nacięta
pilnie prosici za ty wszyćki, co spomną jej umęczenie.
By nie byli odłączeni od niebieski radości, co są
w służbie jej.

10. Usłyszan tu hlas niebieski: podzi ke mnie, ma
choci; we wszym jeś wysłuszana, czego jeś prosiła. — Gdyż
pod miecz główkę nachylała, zdarzyć się w tu chwilu
dzieciątko wielmi piękne, nachim odziane. Nosi w koszu
owoce: trzy jabłka a trzy róże unoru miesiący.

11. Tohoż pilnie poprosi: niesiż mi Teofilowi; jimiż
mi to przez mieszkania, zdziej mi to poselstwo je. — Gdyż
dziecię do sieni kroczy, Teofilus psał listy ziemskie; nosi
w koszu owoce, tak jemu wiece: Owo Dorota siostra ma
owoc tobie przysłała, jak ci ślubiła.

12. Uźrzał Teofilus i krzyczę: wierzym w cię, Jezu
Kryste, iżeś żywego Boga syn, Pana naszeho. Pro koho
ta cna Dorota, jeżto niewinnie ścięte; prosim panno, ja
grzeszny wierny, twe przyjaźni. Raczy mie miłości uprosici,
abych ja mógł twe choci z tobu tam dojici. Amen.


Źródło: Średniowieczna pieśń religijna polska - Brückner, Aleksander