Autor Wątek: Epifania - 6. I - Jakaż to gwiazda błyszczy na wschodzie?  (Przeczytany 2522 razy)

Pablo

  • Gość
Jakaż to gwiazda błyszczy na wschodzie, * gwiazda nowego imienia? * Mędrcy wołają: "Ciesz się narodzie, * to gwiazda twego zbawienia! " Biegną królowie za jej promieniem * a za królami tłum ludu, * bo im ta gwiazda świeci zbawieniem, * bo im zwiastuje cud cudu.

2. Ten, co nam później miał być przykładem * miłości i w poświęceniu * dziś niezgłębionych wyroków śladem * zrodzon w nędzy, w poniżeniu. * W garstce barłogu skrył świętą głowę, * palmę światłości męczeństwa, * co światu życie miała dać nowe * nad błędem odnieść zwycięstwa.

3. Zadrżała zbrodnia, pękły kajdany, * gdyś Boże zstąpił na ziemię, * zwolnić z przesądów świat ten zmazany * ludzkie zeszedłeś zbawić plemię. * I do człowieka zniżon postaci * wśród ziemskich cierpień i znoju * uczysz jak w bliźnich kochać współbraci, * rzucasz nam gałąź pokoju.

4. Jak czcić winniśmy nie urodzenie, * lecz osobistą zasługę. * I w nędznym widzieć Twoje stworzenie, * słodzić mu przykrą żeglugę? * Jak mamy Ciebie, o wielki Boże * nad wszystko wielbić, miłować * w ciernistym życiu znosząc ból wszelki * stałość męczeńską zachować?

5. Panie, ta gwiazda, co mędrców wiodła * do Chrystusowej kołyski * niech nas do łask Twych prowadzi źródła, * światowe przyćmi połyski. * Do ostatniego życia zaniku, * Boskiego światła udziela, * byśmy zajść mogli przy jej promyku * do świętych stóp Zbawiciela!