Autor Wątek: Wielka to miłość [mp3]  (Przeczytany 6572 razy)

Tomek

  • Majster
  • ***
  • Wiadomości: 138
  • z góry świat wyglądo inacyj
    • Zobacz profil
    • Pieśni Nabożne
    • Email
Wielka to miłość [mp3]
« dnia: 10-07-2007, 09:43:59 »
1. Wielka to miłość Boga Ojca była
Że wydał na śmierć jedynego Syna,
Wydał Go bezbożnym w ręce
Ku najokrutniejszej męce,
By ją cierpieć musiał.

2. Klęczy w Ogrójcu krwią zafarbowany,
Anioł Go cieszy od Boga zesłany,
Tu masz kielich gorzkiej męki
Od Ojca Twojego ręki,
Byś dopełnić raczył.

3. Mówi po trzykroć do Ojca swojego,
By odjął kielich umęczenia tego,
Mówiąc: Ojcze! wola Twoja
Niech się stanie, a nie moja;
Oddawam się Tobie.

4. A potem Judasz Pana swego sprzedał,
Odebrał srebro i wielki tłum zwołał.
Szli ku Niemu z pochodniami,
Z kijami, mieczmi, sznurami,
Aby Go pojmali.

5. Pan mówi do nich: kogoby szukali?
Na Jego słowa na ziemię padali;
Teraz wam czas udzielony
I od Ojca dopuszczony,
Byście Mnie pojmali.

6. Wnet się rzucili, jako lwi okrutni,
Apostołowie od Niego uciekli,
W powrozy Go powiązali,
Po ogrodzie Go ciągali,
Za włosy targali.

7. Jak sam objawił to Brygidzie świętej,
Oblubienicy i niewieście godnej,
Ta z Nim ustnie rozmawiała,
Mękę Jego rozmyślała,
Łzami oblewała.

8. Wiedz, córko moja, kiedym był pojmany,
Sto i dwa razy był policzkowany,
Nogami po Mnie deptali,
Włosów z głowy natargali,
Bili i kopali.

9. Gdy Mnie z Ogrójca na dół prowadzili,
Bardzo się ze Mną ku miastu śpieszyli,
We wodzie Mnie unurzali
I po kamieniach tarzali,
Ciało Me zranili.

10. Gdy Mnie przywiedli aż ku Annaszowi,
Ku złośliwemu temu kapłanowi,
Stałem przed nim powiązany
I o nauce pytany,
Zelżywie złajany.

11. A gdym mu Moją naukę powiedział,
Złośliwy sługa, by mu się podobał,
Wyciął Mi srogi policzek,
Aż się dom napełnił wszystek
Głosem uderzenia.

12. Gdy Mnie do domu Kajfasza zawiedli,
Tam gdzie sędziowie żydowscy zasiedli,
Tam się na Mnie urągali,
Twarz Moją spoliczkowali,
Zbili i oplwali.

13. Mnie do piwnicy na noc wprowadzali,
Tam najzłośliwszą hałastrę zebrali,
Którzy Mnie tu mordowali,
Całą noc Mi spać nie dali,
Dziwnie wyrządzali.

14. Lecz teraz tego tobie nieco zdradzę,
Co na dniu sądnym grzesznikom pokażę,
Jak Jam za nich cierpiał wiele
Na swym przenajświętrzym Ciele,
Abym ich mógł zbawić.

15. A gdy Mnie na sąd rano prowadzili,
Tam gdzie sędziowie zgromadzeni byli,
Fałszywe świadki zwodzili,
By Mnie na śmierć potępili,
Srodze osądzili.

16. A tam Mnie w kącie jednym postawili,
A oczy Moje chustką zasłonili,
Pięściami w szyję kowali,
Twarz Moją policzkowali,
Zbili i oplwali.

17. A gdy Mnie godnym śmierci osądzili,
Na gołą szyję łańcuch Mi włożyli,
W powrozy powiązanego,
Łańcuchem obciążonego
Ku Piłatowi wiedli.

18. Tam u Piłata fałszywie skarżyli
I zwodzicielem ludzkim Mnie czynili,
Piłat Mnie osądzić nie chciał,
Bo Moją niewinność widział,
Iżem jest bez winy.

19. A gdy od Żydów odpocznienia nie miał,
To do ich rak Mnie biczowaniu oddał.
Tam Mnie ze szat obnażyli,
Do biczowania się stroili,
Wielce radzi byli.

20. Tam Mnie do słupa mocno przywiązali,
Sami się ze swych szat poprzewlekali,
Okrutnie Mnie biczowali,
Jedni drugich zachęcali,
Srodze katowali.

21. Inni rózgami żelaznymi bili,
A tak Mnie nimi okrutnie zranili,
Bili Mnie tam aż do kości,
Nie było żadnej litości,
Człowiecze, dla ciebie.

22. A gdy się jedni kaci zmordowali,
Drudzy ich zaraz w tem naśladowali.
Odebrałem sześć tysięcy
Sześćset plag i jeszcze więcej,
Człowiecze, dla ciebie.

23. Krew Moja z Ciała na ziemię płynęła,
By cię od grzechów, człowiecze, obmyła.
Nie utrącaj Mojej męki,
By cię Moja krew na wieki
W piekle nie paliła.

24. Z morskiego ciernia koronę zrobili,
Na głowę Moją gwałtowanie wtłoczyli,
Do mózgu Mi ją wcisnęli,
Tysiąc ran Mi uczynili,
Za wasze zbawienie.

25. Na pośmiewisko w szkarłat Mnie ubrali,
A w prawą raka trzcinę morską dali,
Szydząc ze Mnie, pozdrawiali,
Na kolana poklękali,
Trzciną w głowę bili.

26. Wywiódł Mnie Piłat ludowi ukazać,
Chciał wszystkim Moją niewinność wykazać,
"Oto macie ubitego,
Już na poły umarłego,
Jednak niewinnego."

27. A gdy Żydowie "ukrzyżuj" - wołali
I na Piłata srogo nastawali,
"Ukrzyżuj" - wszyscy wołali,
"Niech z nami nie żyje dalej,
Tego my nie chcemy."

28. Piłat pokazał, żem niewinny przecie,
Przed wszystkim ludem umył wodą ręce:
"Nie chcę być winien Krwi Jego,
Zabijacie niewinnego,
Wy patrzajcie tego."

29. Żydzi wołali: "Ukrzyżuj Piłacie;
Gdy Go wypuścisz poskarżymy na cię.
Krew Jego niech będzie zawsze
Na nas i na syny nasze;
My tego pragniemy."

30. Wyszedł już dekret: "Niech ukrzyżowany,
A na śmierć taką, niech będzie skazany.
Na górę Go wywiedziecie,
I na krzyżu przybijecie,
Jakoście mieć chcieli."

31. A kiedy na Mnie krzyż ciężki włożyli,
Sześć katów było, co Mnie prowadzili,
Ci niemiłosiernie bili,
Okrutnie ze Mną czynili,
Bili i kopali.

32. Tam ludzi mnóstwo ciekawych przybyło,
Miłosiernego nikogo nie było,
Który by Mnie pożałował,
W Mojej męce poratował,
Żadnego nie stało.

33. Jedni Mi oczy błotem obrzucali,
Drudzy Mnie bijąc, na twarz Moją plwali,
I nogami Mnie kopali,
Na obie strony szarpali,
Srodze urągali.

34. A kiedym upadł, powstać przymuszali,
Bijąc i kopiąc, za łańcuch targali,
Aby Mnie prędzej dognali
Na drzewie ukrzyżowali,
Jak tego pragnęli.

35. Gdy Mnie płaczące niewiasty spotkały,
Żem był niewinny, nade Mną płakały,
,,O nie płaczcie, żem niewinny,
Ale płaczcie za swe syny,
Którzy Mnie nie znają."

36. A gdy Mnie z krzyżem na górę przywlekli,
Bom już iść nie mógł, sami Mnie dowlekli,
I tam Mnie z szat obnażali,
Skórę z szatami zdzierali,
Rany odnawiali.

37. Gdym stanął nagi, tak z szat obnażony,
Wielką boleścią i wstydem zraniony,
Za wasze to te zdrożności,
Grzesznicy i nieczystości
Jestem obnażony.

38. Siłą i gwałtem na krzyż Mnie rzucili
I prawą rękę gwoździem Mi przybili,
Wiele razy kat uderzył,
Nim gwóźdź rękę Mi przemierzył,
Żyły w niej potargał.

39. A kiedy lewą rękę przybić mieli,
Daleką dziurę w krzyżu wywiercili,
Powrozami naciągali,
Ze stawów powyciągali,
Żyły potargali.

40. A kiedy nogi Moje przybić mieli,
Gwałtownie Mi je na krzyż przycisnęli
I nie pierwszym uderzeniem
Moje nogi przebodzone
I podziurawione.

41. Gdy Mnie już na krzyż okrutnie przybili,
Dwanaście kroków z krzyżem Mnie ciągnęli,
Ciało Moje się wstrząsało,
Serce Moje we mnie drżało,
Bólem się skręcało.

42. Gdy Mnie do góry z krzyżem podnosili,
Gwałtownie na dół do ziemi wpuścili,
Ostatnia Krew się toczyła,
Na nowo z ran wypłynęła,
Na ziemię ściekała.

43. W ciężkich boleściach, gdym na krzyżu wisiał,
Do Ojca swego za grzeszników płakał:
"Boże, Ojcze przez Me rany,
Odpuśćże im Twe karanie,
Nie wiedzą ,,co czynią."

44. Gdym tak na krzyżu w ciężkich bólach wisiał,
A Matkę swoją pod krzyżem tam widział;
"Niewiasto, żalem zraniona,
Weź sobie za swego syna
Najmilszego Jana."

45. Do ucznia swego wtedym też przemówił,
Bym go w sieroctwie wielkim nie zostawił;
"Janie, oto Matka twoja,
Weź Ją pod opiekę swoją,
Boleścią zranioną."

46. A tobie łotrze niebo obiecują,
Żeś się nawrócił i raj ci daruję,
Gdy przy Mnie na krzyżu umrzesz,
Dziś ze Mną do raju pójdziesz,
Radować się będziesz.

47. Teraz już pragnę zbawienia ludzkiego,
Abym czym prędzej dokonał swojego.
Na pragnienie Mi podali,
Żółci z octem namieszali,
Ustom Moim dali.

48. Wisząc na krzyżu od wszech opuszczony,
Jeszczem od tłumu złośliwie szydzony,
"Boże, z nieba wysokiego,
Opuściłeś Syna swego.
We wielkich boleściach."

49. A teraz się już wszystko wypełniło,
Co o Mnie dawno proroctwo mówiło,
"Boże Ojcze, w ręce Twoje
Oddaję Ci duszę Moją,
Przyjmij Mnie do siebie."

50. Już głowę Moją w prawą stronę składam,
I ducha Mego Bogu już oddawam;
Józef, Nikodem, przystąpcie,
Ciało Moje z krzyża zdejmcie,
W grobie je połóżcie.

51. A gdy już z krzyża Ciało Moje zdjęli,
Na łono Mojej Matki je złożyli,
"Tu masz, Matko, Syna swego,
Tak ranami okrytego
I już umarłego."

52. Matka Bolesna bez ducha stanęła,
Gdy ciało z krzyża na łono przyjęła,
Rany Jego całowała,
Łzami swymi polewała,
Gorzko narzekała.

53. A wam grzesznikom rany zostawuję,
Miejcie je w sercu, to wam nakazuję,
Byście Mnie nie obrażali,
Ran Moich nie odnawiali,
Mnie nie krzyżowali.

54. Zstąpiłem z nieba od Ojca Mojego,
Przyszedłem na świat dla zbawienia twego,
Pracowałem lat trzydzieści,
W nędzy, ubóstwie, boleści
Aż do samej śmierci.

55. Cierpiałem dosyć na swym świętym Ciele
Wielkich boleści i ran bardzo wiele,
Za to Mi nie dziękujecie,
Na nowo Mnie krzyżujecie,
Rany odnawiacie.

56. Toczyłem swoją Krew aż do kropelki,
Abym was wyrwał z piekielnej paszczęki,
Wy Moją Krew znieważacie,
Nogami Ją zacieracie,
Grzechy miłujecie.

57. Bo każdy człowiek, co grzechy miłuje,
Na nowo Syna Bożego krzyżuje,
Większe rany Mu zadaje,
Niż to uczyniły zgraje,
Gdy Mnie krzyżowali.

58. Tak drogie było wasze odkupienie,
Ciała Mojego okrutne zmęczenie,
Wylałem Krew jak niewinny,
By was wszystkich jak swe syny
Do nieba mógł wpuścić.

59. Ale jeżeli duszę swoją stracisz,
Żadną ją ceną nigdy nie wypłacisz;
Męka Moja utracona,
Dusza ludzka potępiona,
Na wieki zgubiona.

60. Na mękę Moją zawsze pamiętajcie,
A rany Moje co dzień pozdrawiajcie,
Póki wam czas udzielony,
Bok ranami otworzony,
Do nich pośpieszajcie.

61. Grzesznicy, którzy żałować nie chcecie
Za grzechy swoje, to wszyscy zginiecie.
Pokutujcie już zawczasu,
Byście do piekła tarasu
Nie byli wtrąceni.

62. W ranach tu Moich są wszystkie nadzieje;
Ale grzeszników górze w piekle wiele,
Że pokutę odkładali,
Mękę Moją znieważali,
Nogami deptali.

63. Gdy bez pokuty ze świata zejdziecie,
Po śmierci na sąd przed Bogiem staniecie.
Wtedy będzie grzesznik wołać,
Który nie chciał pokutować,
Musi w piekle gorzeć.

64. A ci, co w łasce kresu życia dojdą,
Ci w jasnym ciele na sąd Boży pójdą,
Będą Mnie mieli sędziego
Jako Ojca łaskawego,
Miłości pełnego.

65. Zawołam Moich wybranych do siebie
I zapłacę im wszystkie prace w niebie;
"Pójdźcie do wiecznych radości
Zgotowanych od wieczności,
U Ojca Mojego."

66. A do grzeszników: "Idźcie precz, przeklęci;
Ja Bogiem waszym już nie będę więcej,
Idźcie od oblicza Mego
Do ognia gorejącego,
Wam zgotowanego."

67. O Jezu Chryste, przez Twe święte rany,
Racz nas zachować prawe chrześcijany,
Byśmy się z grzechów obmyli,
W tym ogniu się nie męczyli,
Z Tobą królowali.

68. Wyraź na sercach naszych rany Twoje,
Byśmy mieć mogli żywe nieba zdroje.
Tu dziś w pobożności trwali,
Ciebie nigdy nie gniewali,
W łasce Twojej żyli.

69. Udziel nam łaski i Ducha Świętego,
By nas do żalu wzbudził prawdziwego,
Pokornie Ciebie prosimy;
Bez Ciebie nic nie możemy,
Uczynić dobrego.

70. Jakoś udzielił Twoim sługom w niebie,
Którzy się cieszą wychwalając Ciebie,
Byśmy tak jak oni żyli,
Grzechów nigdy nie czynili,
Szczerze Ci służyli.

71. Gdy nam się przyjdzie rozstawać z tym światem,
Najsłodszy Jezu, racz nam stać się bratem,
By nas pokusy piekielne
Za nasze grzechy śmiertelne
Z sobą nie zabrały.

72. Gdy dusza z ciała będzie wychodziła,
A na nią srogość pokus będzie biła,
Zasłoń nas Twymi ranami,
Nie daj im mocy nad nami,
By nie zwyciężyły.

73. A gdy po śmierci na sąd Twój staniemy,
Z życia naszego liczbę kłaść będziemy,
Mów tam do Ojca za nami,
Jako za swymi dziatkami,
Synami, córkami.

74. Byśmy Cię z Ojcem, jak i z Duchem Świętym
W Twym Majestacie nigdy nie pojętym,
Z Twymi świętymi chwalili,
Święty, święty Ci nucili
Aż na wieki. Amen.

Tekst za: A. Chadam, Śpiewnik Kalwaryjski, Kalwaria Zebrzydowska 1984, s.218
- 231

Melodia znajduje się tutaj: http://piesni-nabozne.tumnus.info/wielkatomilosc.html
« Ostatnia zmiana: 06-12-2007, 10:39:11 wysłana przez Rorantysta »
Ale my wiemy, ze nom nic tak ducha nie krzepi, jako muzyka, jako śpiyw. Niekze teroz ponad nami popłynie duch pod postaciom muzyki, a my se na tej muzyce siednijmy i razym z tom muzykom podnieśmy nase myśli ku niebu. (ks. J. Tischner)

spiewnik.katolicy.net : chorał gregoriański i tradycyjne pieśni kościelne

Wielka to miłość [mp3]
« dnia: 10-07-2007, 09:43:59 »

tomas_wawa

  • Gość
Odp: Wielka to miłość [mp3]
« Odpowiedź #1 dnia: 12-04-2009, 16:04:21 »
W zbiorze "Pieśni o męce Pańskiej" (ks. M. Chorzępa CM, Kraków 1993) są dwie zwrotki więcej (w sumie 76 zwrotek!).

Po zwrotce 20 jako 21 zamieszczona jest następująca:
Jedni żyłami wołowymi bili, * Drudzy z morskiego ciernia rózgi mieli, * Okrutnie Mnie biczowali, * Ciało Me sztukami rwali, * Srodze katowali.

Po zwrotce tu (czyli w tekście zamieszczonym przez Tomka): 24, w cytowanym zbiorze 25 jako 26:
Uszami mymi ciernie przeniknęło, * Do środka mózgu cztery wbite było, * Krew oczy moje zalała, * Całą Twarz moją zakryła, * Na ziemię spływała.