Autor Wątek: Stanisław, Bp i Męcz., św.: Witaj święty Stanisławie  (Przeczytany 4375 razy)

marian7

  • Gość
 Witaj święty Stanisławie. Tyś u nas we wielkiej sławie.
Tyś jest naszym Pasterzem i sławnym Opiekunem.
  Tys jest biskupem w Krakowie, niech tę prawdę każdy powie,
  W katedralnym kościele nauczasz ludzi wiele.
Nauczasz nas na świecie żyć i jak mamy Bogu służyć,
Wysławiać Go społecznie, tu na ziemi i wiecznie.
  Ty i króla złość strofujesz i od grzechu go hamujesz,
  Każesz mu pokutować i za grzechy żałować.
Pokazujesz wieczność błogą, prowadzisz go świętą drogą
Prowadzisz go do wieczności, do niebieskiej radości.
  Król się nic nie poprawuje, na Biskupa się gotuje,
  Szuka na Niego winy, zabić Go bez przyczyny.
Wieś Szczytniki zapłaconą i monetę wyliczoną
Biskupowi odbiera i pieniądze wydziera.
  Biskup mówi: że kupiłem, słusznie wioskę zapłaciłem
  I pieniądzem wyliczył, abym wioskę dziedziczył.
Król na to wiary nie chciał dać, na świadectwo każe stawać
Świadkom, by powiedzieli, iże o tem wiedzieli.
  Szedł Biskup po Piotrowinę, który się już osuł w glinę;
  Bo trzy lata w grobie spał, kiedy na świadectwo wstał.
Piotrowino, z grobu wychodź i ze mną na świadectwo pójdź,
Niech król uwierzy tobie, żem kupił wieś u ciebie.
  Królu, tobie śmiele powiem, bo jako o tem dobrze wiem,
  Biskupowim wieś sprzedał i pieniadzem odebrał.
Do grobu go zaprowadził, Piotrowina się położył:
Sam wrócił do klasztoru i do swojego dworu.
  Król nie przestaje w uporze, szuka Go po Jego dworze
  I na zamku w kościele, gdzie było ludzi wiele.
Biskup się przed nim ukrywa i za miastem tam przebywa,
Ażby złość przeminęła, która śmierci pragnęła.
  Król bierze wojska wiele, a znajduje Go w kościele.
  Na Skałce przy mszy świętej Stanisław Biskup ścięty.
Swą ręką Go ściął w kościele, chociaż ludzi było wiele
Nie bojąc się nikogo, ni Boga Wszechmogącego.
  Kazał Go na pole wywlec i tam ciało Jego rozsiec:
  Na siedemdziesiąt dwie sztuki ciało Jego rozsiekli.
Nie dał ci Go z placu zbierać, gdy ptaki chciały podziubać,
Orły Go pilnowały i dziubać Go nie dały.
  Złożono razem to ciało, sztuki palca nie dostało,
  W sadzawce utopiony i od ryby połkniony.
Światłość z nieba przystąpiła, rybę w wodzie oświeciła.
Ażeby ją złąpali i palca z niej dostali.
  Niosą Go eksportacyą księża, ludzie z procesyą,
  I składają Go w grobie, aby tam spoczął sobie.
Dzieci w szkołach płaczą, krzyczą, iże Biskupa nie widzą.
Co ich dobrze nauczał, miłą mową przychęcał.
  I po ulicach ubodzy narzekają bardzo srodzy,
  Że im ręka upadła, co jałmużnę dawała.
I wszyscy obywatele i tak bardzo ludzi wiele,
Żałośnie narzekają, że Biskupa nie mają.
  Już się do nieba przenosi i za nami Boga prosi,
  Byśmy mieli zbawienie, tu na ziemi i w niebie.
Juz w niebie z Bogiem króluje, za nami tam oręduje,
Byśmy zbawieni byli i z Bogiem królowali.

Śpiewnik X. Mioduszewskiego.
Śpiewnik XX Misyonarzy w Krakowie 1916 r.
« Ostatnia zmiana: 18-03-2008, 07:55:21 wysłana przez knrdsk1 »