Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.

Pokaż wątki - marian7

Strony: [1] 2 3 ... 21
1
        Wspaniałości niezmierzonej
        I dobroci nieskończonej
      Żłób nam widowisko otwiera.
Tu miłość mdleje, ogień ziębnieje,
Tu Bóg w spocznieniu, Słowo w milczeniu,
Tu nieśmiertelny rodzi się śmiertelny.

        Skrzydlate, co Go wznaszają,
        Wiatry tu Go przerażają,
      Światłość prawdziwą noc pokrywa.
By dwa słoneczka płaczą oczeczka,
Lice kochane łzami oblane,
Drżą niemowlątka członeczki Dzieciątka.

        Którego objąć nie może
        Ziemia, niebo w swym przestworze,
      Szczupłe przyodziewa powicie.
Za dwór niebieski ma zły chlew wiejski,
Co za pokrycie? śnieg mży na Dziecię,
Mróz srogi ściska, wiatr się zewsząd wciska.

        Ten co ziemi okrąg stworzył
        I ogrom nieba założył,
      Nie znalazł skłonienia na świecie.
Nieba mieszkaniec tu jest wygnaniec;
Co rozwesela, pociech udziela,
Zlewa się łzami pod wiatrów burzami.

        Uporczywych serc i hardych,
        Wychodźcie już z murów twardych,
      Wychodźcie córeczki Syońskie,
Patrzcie na czyny Króla Dzieciny:
Tron tego Pana z słomy i siana,
Słudzy osiołek i mizerny wołek.

        O Boże! Tyś źródło czyste
        Mej pociechy i wieczyste,
      O uweselenie Anielskie!
O kochający! o zbawiający!
Tyżeś Dzieciątko, Król niemowlątko,
Tyżeś jest Stwórca, Tyżeś nieba Rządzca.

        O miłości niezmierzona!
        O dobroci nieskończona!
      Jezu, któż Cię określić może?
Jakaż cię męczy miłość i dręczy?
O światło świata! w niebie odpłata,
Zbawienia Sprawco, Obrońco i Dawco.

        Kolebeczko, o sianeczko,
        Pełna Boga stajeneczko!
      Panno Rodzicielko, o Dziecię!
Dziecię zrodzone, Słowo wcielone!
Tu ogień wzrasta, serca przerasta,
Tu pierś topnieje, tu miłość drętwieje. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 68

2
Kolędy domowe / Szczęśliwe czasy nam się zjawiły
« dnia: 28-11-2009, 11:46:14 »
Szczęśliwe czasy nam się zjawiły,
Łaskawe nieba Boga spuściły
    W żywot święty, niepojęty
        Maryi miłej.

Stróżowie trzody swej pilnowali,
Anieli chwałę Bogu dawali,
    Pastuszęta, niebożęta
        Z strachu klękali.

Aż zrozumieli wdzięczną nowinę,
Że Panna czysta rodzi Dziecinę,
    Która człeku w tym tu wieku
        Odpuszcza winę.

Spoczywa w szopie miłość związana,
Stąd wszystkich pycha jest podeptana,
    Obrał sobie leżeć w żłobie,
        Moc pożądana.

Wół i osieł Pana swą parą grzeją,
Pokłon oddawać Jemu umieją;
    Przyszedł w ciele świadczyć wiele,
        Tak rozumieją.

Tu się pasterze wnet uwinęli,
Ochotnie w drogę spieszyć poczęli,
    Piękne dary na ofiary
        Z sobą tam wzięli.

Do szopy weszli Pana swojego,
Z pokorą klękli, mówiąc do Niego:
    Masz, nasz Boże, podłe łoże
        Z żłóbka prostego.

Twoja to miłość to uczyniła,
Że Cię w tę nędzę na świat puściła,
    Żeby dusze z mąk katusze
        Wyprowadziła.

Teraz my, Jezu, prosim zbawienia,
By dusza nasza uszła zranienia
    Straszliwego i wiecznego
        W piekle płomienia.

Z sercem skruszonem powstali szczerze,
Dary oddali, a zaś na lirze
    Tryumf grali i śpiewali
        Wdzięcznie pasterze.

Potem się wdzięcznie z Nim pożegnali,
Nazad do trzody swej powracali,
    Boga tego maleńkiego
        Wraz wychwalali.

Kto słucha Boga, szczerze żałuje
Za grzechy swoje, z nich się wyzuje,
    Takich Święty, niepojęty
        Jezus miłuje. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 58


   

3
Kolędy kościelne / O tej dobie leży w żłobie [nuty]
« dnia: 27-11-2009, 05:27:02 »
    O tej dobie leży w żłobie
Syn wiekuisty z Panny Przeczystej.

    Ta Dziewica Królewica
Nam porodziła, grzech Nim zgładziła

    Osieł z wołem pod okołem
Nisko padają, pasterze grają.

    Trzej Królowie swoje zdrowie
Z upominkami niosą Mu sami.

    I Anieli się zdumieli,
Widząc swojego, Pana naszego.

    Święty, Święty, niepojęty
Jemu śpiewają, cześć, chwałę dają.

    Także i my z wesołemi
Pójdźmy pieśniami, a nie baśniami.

    Przywitawszy, pokłon dawszy,
Z serca szczerego, szanujmy Jego. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 46

4
Z wysokich niebios na ołtarz zniżony,
Boże! przyjm ludu wiernego pokłony,
    Które w imieniu całego stworzenia
    Niesiem dla hołdu, czci i dziękczynienia.

Sakramentalny majestat siedliskiem
Obrałeś, abyś serc ludzkich był bliskim;
    Usłysz, co grzesznik ku Twemu tronowi
    Zbliżony z wiarą i strachem przemówi.

W postaci chleba, Boże miłościwy!
Sędzio spraw ludzkich po śmierci straszliwy!
    Nie karz nas wiecznie na sądzie zemszczenia,
    Pokaż się Ojcem i Bogiem zbawienia.

Nie przetoś został w tym najświętszym chlebie,
Abyś pasł oczy patrzących na Ciebie,
    Lecz na toś wylał krew i ucztę sprawił,
    Abyś zasilił nas i dusze zbawił.

Tym celem ludzkie ukochałeś syny
I Siebieś oddał za pokarm jedyny,
    Abys do zgonu świata mieszkał z nami
    I nas Swojemi poczynił synami.

Prawdziwe Ciało z duszą i Krew żywa
Wraz z Bóstwem w tej się Hostyi ukrywa;
    Przez tę cudowną wiary tajemnicę
    Zwracasz na grzesznych Boskie Swe źrenice.

Wierzymy mocno, coś rzekł usty Swemi,
Że ten chleb, który masz zjawić na ziemi,
    Ciałem jest Twojem na życie grzesznika,
    Niech dobrą wiarę śmierć dobra spotyka.

Nadzieją naszą jest ten pokarm luby,
Kto go odbiega, pewien wiecznej zguby;
    A kto pożywa z wiarą chleba tego,
    Nabywa prawa do życia wiecznego.

Miłość tej uczty Boskiej jest mistrzynią
I miłośnikom te się gody czynią;
    Ten co nas z pierwszych ukochał momentów,
    Źródłem i Sprawcą stał się Sakramentów.

Kto czystem sercem darów tych używa,
Bóg w nim, on w Bogu żyje i spoczywa;
    Najwięksi w duchu pokuty grzesznicy
    Ożyją w łasce przy tej tajemnicy.

Spieszmyż z radością uczcić ten Sakrament,
Który nam Jezus oddał za testament
    Miłości wiecznej, i zasłoną wiary
    Okrył skarb zasług krzyżowej ofiary.

O Ty Baranku niebieski, jedyny,
Co Krwią błagalną gładzisz świata winy
    I z Bogiem Ojcem jednasz nam przymierze,
    Bądź pochwalony w tej świętej ofierze!

Pragniem, o Boże, teraz i przy schyłku
Sakramentalnej łaski i posiłku;
    Odziej nas drogą szatą Twej miłości
    I spraw wieczerzę w przybytku światłości.

Przez miłość Twoję i świętość ofiary
Oddal, prosimy, za przestępstwa kary;
    Niech życia cząstka dla nas udzielona
    Będzie wszechmocną ręką zasłoniona.

Zasłoń od burzy, nieszczęść i pożarów,
Wojny i ludność dręczących ciężarów;
    Wspieraj stan wiernych, Kościoła i tronu,
    Pozwól nam dotrwać w służbie Twej do zgonu. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 380

5
Opatrzność Twoja, opatrzny Panie,
O nas mizernych czyni staranie,

Dając wszelkiemu ciału żywności,
Dusze wprowadza w niebieskie włości.

Opatrznością Twą cuda sprawujesz,
Gdy nam na pokarm sam się darujesz.

Za toć niech dają chóry niebieskie,
Pokłon i pienie narody ziemskie.

Opatrzności Twej dzięki niech dają
Stworzenia wszelkie, co istność mają.

Niech jej oddają winne ukłony
Niebieskie, ziemskie najwyższe trony.

Niechaj się wszystko przed tronem ściele
Opatrzności Twej nisko w Kościele.

Przed Majestatem tu zatajonym,
W tym Sakramencie dziś wystawionym,

Dziękując wielce Twej Opatrzności,
Za ten dar zacny dany z miłości.

Za Twoje z nami w nim przebywanie,
Ciała, Krwi Twojej nam darowanie.

Przetoż, o Boże, ach niezmierzony!
Od nas niegodnych bądź pochwalony

W każdym momencie i w każdej chwili
Niech Ci się wszelkie kolano chyli

Niebieskich, ziemskich, także podziemnych
Przez Cię stworzonych duchów ogromnych.

Na wieki wieczne niech Ci się stanie
Cześć, chwała, pokłon, opatrzny Panie. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 379

6
Pieśni do Najświętszego Sakramentu / Panis angelicus
« dnia: 26-11-2009, 15:56:58 »
Panis angelicus
fit panis hominum;
Dat panis coelicus
figuris terminum:
O res mirabilis!
Manducat Dominum.
Pauper, servus et humilis

M: Cesar Frank

7
Pójdźcie tu i wychwalajcie
    Godnie Boga w Sakramencie;
Tu Jezusa łaskę znajcie
    W nowym testamencie.

Tu z Krwią Ciało ofiaruje,
    Tu udziela z Bóstwa Swego;
Kto swe grzechy opłakuje,
    Dozna łaskawego.

Bądź więc, Jezu, pochwalony,
    Słodki napoju! - gorżkości,
Wojny, głód, mór z naszej strony
    Oddal z łaskawości.

Zmocnij nas, o mocny Boże!
    Ty anielski z nieba chlebie, -
Wszak Twa łaska wszystko może, -
    Kiedy prosim Ciebie.

Przez moc tego Sakramentu,
    Który dajesz nam obficie,
Zniwecz grzechy w nas do szczętu,
    Odnów nasze życie. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 378

8
Niechaj dziś zabrzmi tryumf uroczysty,
W pośrodku ludu Swego jest Bóg isty;
    Temu cześć, chwałę jawnie oddawajmy,
        Głośno śpiewajmy.

Ten izraelskiej wodzem będąc tłuszczy,
Manną niebieską karmił je na puszczy,
    Którą obficie, ile było trzeba,
        Wydawał z nieba.

Przed Tym spuszczają skrzydła Serafini,
I twarz schylając dają cześć, jak winni,
    Przed Nim padając i śpiewając stoją,
        Boga się boją.

Ten się sam z nieba ziemianom oddaje,
Ten się sam sługom Swym pokarmem staje;
    Ten się sam chlebem i napojem czyni,
        Chcąc z nas mieć syny.

Ten nam na gody jest nagotowany,
Aby z nim każdy godował wezwany;
    Nie chcąc nikogo odstraszyć od Siebie,
        Tai się w chlebie.

Jako pelikan z piersi dobywając
Krwi swej, ptaszęta karmi ożywając,
    Tak Jezus Ciałem i Krwią Swą prawdziwą
        Jest karmią żywą.

Niechże dziś zabrzmi tryumf uroczysty,
Gdy wpośród ludu Swego jest Bóg isty,
    Temu cześć, chwałę jawnie oddawajmy,
        Głośno śpiewajmy. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 378

9
Pieśni do Najświętszego Sakramentu / Boże tu utajony [nuty]
« dnia: 25-11-2009, 18:00:59 »
Boże, tu utajony,
Ku czczeniu wystawiony,
    Posilaj najświętszym chlebem
        Lud Twój zemdlony.

Dziwne świata stworzenie,
Cudowne odkupienie,
    To jest cud nad wszystkie inne,
        Boga wcielenie.

Wszechmocności to dzieło
Rząd Trójcy nam sprawiło,
    Że stworzenie nędzne z Twórcą
        Jego złączyło.

Co knuje czart zdradliwie,
Co czyni świat złośliwie,
    W tem zaradza dla człowieka
        Bóg miłościwie.

Przytłumia złe skłonności,
Pomaga w doczesności,
    Pozwala sercom skruszonym
        Lubej wieczności.

Zakryty tu na ziemi
Przed oczyma ludzkiemi,
    Dobrym da się widzieć w niebie
        W obec z Świętymi.

Tego wszyscy pragniemy,
Tobie się oddajemy,
    Niech nie z czarty, ale z Tobą
        Wiecznie żyjemy. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 375

10
Chwała, cześć Bogu wiecznemu,
W Trójcy Świętej jedynemu,
Który z miłosierdzia Swego
Nawiedził dom serca mego.

Chwała Bogu Najwyższemu,
Niebem, ziemią władnącemu,
Który na moje niskości
Wejrzał z swojej wysokości.

Chwała Królowi wiecznemu,
Panu w Państwie rozkosznemu,
Który mnie najuboższego
Tak uraczył z daru Swego.

Witaj przedwieczna mądrości,
W Majestacie wszechmocności;
Witaj Sędzio sprawiedliwy,
Proszę, bądź mi miłościwy.

Kłaniam Ci się w nędzy mojej,
Wstydając się chwały Twojej,
Boś Twój Trybunał straszliwy
Niewdzięcznym zasiadł groźliwy.

Witaj Anielskie kochanie,
Witaj moje pożądanie;
Żądałem Cię w uprzejmości,
Co mam z Twojej łaskawości.

Witaj Królu królujących,
Panie wszystkich panujących;
Proszę, nędzę serca mego
Zapomóż z skarbu Twojego.

Witaj Jezu najpiękniejszy,
Nad słońce, gwiazdy jaśniejszy;
Witam Cię nędzny z radością
I obłapiam z uczciwością.

Witaj Manno z nieba dana
I od wieków pożądana;
W Tobie smaki wszech wdzięczności,
Proszę, osłódź me gorzkości.

Witaj Manno najwdzięczniejsza,
Ofiaro najprzyjemniejsza;
Obacz głód serca mojego,
Posil już ustającego.

Zawitaj pokarmie żywy,
Pelikanie zapalczywy;
Tyś jest Świętych nasycenie,
Ożyw mnie Twoje stworzenie.

Witaj rozkoszy królewska,
Wspaniała chwało niebieska;
Podłość moję ogródź, proszę,
Którą nędzny przed Cię niosę.

Witaj podarku miłości,
Klejnocie świątobliwości;
Zrzuć ze mnie moje marności,
Daj mi szatę niewinnośći.

Witaj gościu serc płaczliwych,
Miła pociecho troskliwych;
Rozpłakaną duszę moję
Racz przyjąć w objęcie Twoje.

Witaj Kapłanie najwyższy,
Boże z wysoka najniższy,
Któryś się z miłości mojej
Korzył aż do śmierci Twojej.

Witaj lekarzu prawdziwy,
Ojcze dziwnie dobrotliwy,
Rany moje już skażone
Niech będą przez Cię zleczone.

Witaj pociecho strapionych,
Słodki Ojcze opuszczonych;
Strapiło się serce moje,
Widząc zgniewaną twarz Twoję.

Witaj nad wszystke piękniejszy,
Nad wszelką słodkość wdzięczniejszy
Tyś morze wszystkich piękności,
Zalej doły mych próżności.

Królu w skarbach nieprzebrany,
Panie wieczny nad wsze pany;
Zapomóż moje ubóstwo,
Ogarnij moje sieroctwo.

Przy drodze leżę zraniony,
Ze wszystkich stron opuszczony;
Łaskawy Samarytanie,
Wylej Twoję miłość na mnie.

Tyś Jezu wdzięczne kochanie,
Serca słodkie pożądanie;
Daruj to serce mojemu,
Służyć Tobie Najwyższemu.

Co jest na świecie pięknego,
Drogiego i rozkosznego,
Wszystko fraszka względem Ciebie,
Przeto się garnę do Ciebie.

Wszystko marność najsprośniejsza,
Wszystko podłość najpodlejsza;
I gorzkości niewytrwanie,
Dobra świeckie malowane.

Cóż bez ciebie smutniejszego,
A z Tobą, co weselszego?
Wszystkie niniejsze radości
Bez Ciebie wielkie gorżkości.

Więc się nie będę radować?
Więc Ci nie będę dziękować?
O Jezu, moje kochanie!
Dziękując, żeś wspomniał na mnie.

O niewymowne wesele!
Mnie być z Bogiem, a w tem śmiele
Radość moję zacznę z Tobą.
Jawnie już stoję przed Tobą.

Nad ludzkie córki piękniejszy,
Nad wszelkie wonie wdzięczniejszy
Jest gość, Syn Boga żywego,
Który wszedł do serca mego.

Kwiecie Panieńskiej czystości,
Panie Jezu, ma miłości,
Przybytek serca mojego,
Oczyść, kiedyś wszedł do niego.

Przyszedłeś do nędzy mojej,
Z niewymownej łaski Twojej,
Nie wzgardziłeś mą podłością
Złączyłeś ją z Twą zacnością.

A jakoż Ci to odsłużę?
Któryć się co dalej dłużę,
Obrażając dobroć Twoję.
Miłując swawolę moję.

Ratujże mnie, Gościu miły,
Boć mi już nie staje siły,
Bowiem bez Twojej pomocy
Ciało, świat wnetże mnie stłoczy.

Nie znalazłeś nic miłego
We mnie, wedle serca Twego;
Wielkiś nierząd zastał Panie,
Służby Twojej zaniedbanie.

Znalazłeś pustość serdeczną;
I fortę jego bezpieczną;
Smrodu, śmieci, plugastw brzydkich
Pełne i próżności wszystkich.

Nędzę ciężką niewskóraną
I nagość nieprzyodzianą,
Znalazłeś; moja ufności!
Przygarnij mnie w Twej miłości.

Nie mam ci nic na cześć Twoję
I przeto się Ciebie boję;
Z płaczem do Twych nóg upadam,
Nędzęć moję opowiadam.

Radbym Ci służył, nie mogę,
Czując w sercu wielką trwogę,
Bo mnie grzechy przyciskają,
Rany chodzić zabraniają.

A któż zwali grzechy moje?
Tylko miłosierdzie Twoje?
Wybaw mnie z nich, o mój Panie!
Wszakeś Ty jest me ufanie.

Któż zagoi moje rany?
Tylko Ty, któryś nam dany
Lekarzem, co z zmarłych żywe
Czynisz i z złych sprawiedliwe.

Któż mnie w mej nędzy wspomoże?
Tylko Ty, o wieczny Boże.
Jeźli wzgardzisz, zginąć przyjdzie,
Bo w tem wieczna śmierć nadejdzie.

Weźmij ciału namiętności,
I niech zostanie w żałości,
Tylko duszę w jej nagości
Nakryj z Twej świętej miłości.

Rozłącz mnie z światem na wieki,
Byleś mnie z Twojej opieki
Nie wypuszczał ubogiego,
Toć skarb mój, mieć Cię samego.

Ogródź mnie bojaźnią Twoją,
Ta niech będzie strażą moją,
Abym Ci służył uczciwie,
Przed Tobą chodził wstydliwie.

Daj mi ducha nabożnego,
Tobie we wszem powolnego;
Tego niech szuka, usilnie
Wolę Twoję pełnić pilnie.

Daj mi się zwyciężać mężnie,
Nałogi niszcząc potężnie,
Daj mi karność ciała mego
I iść drogą życia Twego.

Daj cierpliwość, cichość, miłość,
Daj serdeczną dobrotliwość,
Daj roztropność ustom moim,
Daj chuć k'rozkazaniom Twoim.

Rozum mój Twoją mądrością
Oświeć, a serce miłością
Zapal, by wiecznie gorzało,
Na przyjście Twoje czekało.

Niczego się niech nie boję,
Jak przestąpić wolę Twoję;
Bo cóż mi nad to droższego,
Jako Cię mieć łaskawego?

Nie opuszczaj mnie w potrzebie
Dusznej, ale mnie do Siebie
Przygarnij, o me ufanie,
A tak czart zwalczon zostanie.

Potwierdzaj serca mojego,
Nie lękać się byle czego;
Gdy mi chodzi o cześć Twoję,
W tem niech kładę duszę moję.

Mieszkajże ze mną, mój Panie,
Niech Cie mam za me kochanie;
Używaj Twojej wolności
W przybytku mojej podłości.

Wszystkie ciała potężności,
Oddawam Twej uczciwości,
Ażebyś godnie służyło,
Cześć, chwałę Twoję mnożywło.

Oczy moje na Cię obróć
Niech patrzają w Twoję dobroć,
Uważając miłość Twoję,
Strofując niewdzięczność swoję.

Uszy nawróć ku słuchaniu
Słów Twoich, wnętrznem kochaniu;
Tać droga mego zbawienia,
Słuchać, strzedz Twe przykazania.

Niech uschną świeckie wonności
W sercu mem dla Twej miłości;
Wszystko moje pożądanie
Niech trwa w Tobie, me kochanie.

Usta moje, acz niegodnie,
Niechaj Cię chwalą swobodnie,
By mogło być bez przestania
Aż do samego skonania.

Karm mnie, proszę, śmiertelnego
Z stołu Twego zbawiennego;
Tać moc moja i wygranie,
Godne Ciebie pożywanie.

Wszystkie niniejsze słodkości
Niech się odmienią w gorżkości;
Ciebie, mego najsłodszego,
Niech Cię łaknę z serca mego.

Wszystko, co świat ma miłego,
To mnie niech będzie przykrego;
Ty sam bądź kochaniem mojem,
A ja też już będę Twoim.

Już weźmij w opiekę Twoję
Nędzną, chorą duszę moję,
Rządź mnie wedle woli Tojej
I domieść mnie cząstki mojej. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 374

11
Jezu łaskawy! usłysz prośby moje,
Zasług Twych mocą wspomóż modły moje.

Krwią Twoją omyj brzydkie grzechy moje,
Sinością Twoją zlecz nałogi moje.

Ciałem Swem oczyść nędzne ciało moje,
Duszę Twą poświęć grzeszną duszę moję.

Duchem Twym napraw wszystkie zmysły moje,
Przykładem Twoim kształtuj sprawy moje.

Mowami Twemi wyćwicz mowy moje,
Imieniem Twoim prostuj życie moje.

Żywotem Twoim stwierdzaj siły moje,
Krzyżem Twym miarkuj słuszną karę moję.

Miłością Twoją zapal serce moje,
Śmiercią Twą uzbrój dokończenie moje.

Spłosz nieprzyjaciół obecnością Twoją,
Uznaj przy śmierci za owieczkę swoją.

Zawołaj, rozkaż mi przybyć do siebie.
Abym z Anioły wiecznie chwalił Ciebie. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 373

12
Pieśni do Najświętszego Sakramentu / O gościu rozkoszy
« dnia: 25-11-2009, 15:18:14 »
O gościu rozkoszy! cóż nad Cię milszego?
O Jezu mój! pomnij wżdy na grzesznego.

Tyś światło przedwieczne, oświeć me ciemności,
Dopuść się miłować dla Twojej miłości.

Jezu mój, mój Jezu! o wdzięczna przepaści,
Utop mnie głęboko w Twej świętej miłości.

Nie daj mnie nikomu, sam nademną panuj,
Rządź, miłuj, oświecaj, drogę moję wskazuj

Do Ciebie, ochłody i kresu mojego,
Bym snadź nie chybił wytknienia mojego.

O Gościu najmilszy i jasności moja,
Niechże będzie piękną Tobie dusza moja.

Gościu mój, mój Gościu, jedyna radości!
Żal się mnie smutnego, ulżyj mych ciężkości.

Jezu mój rozkoszny i moja słodkości!
Napełnijż duszę mą Twej Boskiej miłości. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 372

13
Witaj najdoskonalsze zdrowie chorujących,
Witaj jasna światłości w ciemnościach błądzących.

Witaj jedyne Ojców Świętych pożądanie,
Witaj miłujących Cię serdeczne kochanie.

Zawitaj najśliczniejszy pokarmie Anielski,
Zawitaj duszy wiernej przysmaku niebieski.

Mannaś, miód, chleb wyborny, smak wszelkiej słodkości,
Nasycenie zmorzonych głodem bez przykrości,

Tyś, którego pokornie pragnie serce moje,
Znając Cię za człowieka, Boga, dobro swoje.

Jeżeli w duszy ludzkiej są takie ciemności,
Rozpądź je żywą wiarą przy Twej obecności.

We mnie niech nie zostanie nic, co obrażało,
Aby serce me Twoją miłością zagrzało,

Napal mile niebieskim ogniem duszę moję,
Niewidomą oświecaj wiarą bytność Twoję.

Serca mego mgłę rozbij światłem Twej światłości,
Wypędź zmazę wszelaką, a wybaw z gnuśności.

Przychodź, o dobry Jezu, przychodź ukochany,
Oto masz w sercu mojem pokój zgotowany.

Miłość, która Cię złotym postrzałem zraniła
I z wysokiego nieba do nas sprowadziła,

Niech Cię i teraz zrani, abyś moich złości
Zapomniawszy, wszedł do mnie, o Królu jasności.

Zapisz Sobie gospodę miłą w sercu mojem,
Aczem grzesznik, mieszkaniem niech się stanie Twojem.

Przytulże mnie do Siebie, Boże litościwy!
A grzechy moje odpuść, Panie miłościwy!

O Najłaskawszy Panie, proszę uniżenie,
Przez onę miłość Twoję, która na zbawienie

Nasze słabym człowiekiem Ciebie uczyniła,
Do mnie lichego żeby tak Cię wprowadziła.

Złączże się wszystek ze mną, Elizeuszu prawy,
Opanuj serce moje, o gościu łaskawy!

Nie patrz, ktom jest, bom grzesznik w grzechach ponurzony,
Lecz pomnij, żeś jest dla mnie, Boże, mój wcielony.

Miłość zbytnia, która Cię na krzyż wprowadziła,
Ręce i nogi ostrem żelazem przebiła,

Ta niech do mnie ręce Twe skłoni miłościwe,
A przytomność Twą świadczą łaski szczodrobliwe.

Spiesz się co prędzej, wnijdź do mnie grzesznego,
Daj zażyć towarzystwa z Tobą miłośnego.

Jezu! wiernych napoju, pokarmie słodkości,
Serca, języka, zmysłów uciecho, radości!

Cóż Cię to za takowa miłość zwyciężyła?
Która żeby człowieka z Bogiem swym złączyła,

O taką Cię odwagę, Jezu przyprawiła,
Że Ciało Twe potrawą ludzką uczyniła.

Zbawicieli mój drogi! Ty Siebie Samego
Dajesz mile pożywać u stołu Twojego;

Dajże to, słodki Jezu, bym z Tobą społecznie
Żył w niebie, zażywając Ciebie Boga wiecznie.

Chwała, cześć, sława Bogu w Trójcy jedynemu,
Tu nas wygnańców żywym Chlebem karmiącemu. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 371.

14
Usłysz, Jezu, prośby moje,
Obróć na mnie oczy Twoje;
Obiecałeś się nędznemu
Gościem stawić sercu memu.

Przyjdź, o wdzięczne pożądanie,
Przyjdź, o mój Najsłodszy Panie,
Do mnie stworzenia Swojego,
Krwią Twoją odkupionego.

Przyjdź o Ojcze dobrotliwy,
Królu wielce miłościwy;
Czekam Cię z wielką radością,
Uprzedź mnie Twoją miłością.

Przyjdź, o Anielskie kochanie,
Świętych wieczne radowanie;
W Tobie wznoszę usta moje,
Pragnę mieć obecność Twoję.

Przyjdź, o Synu Najwyższego
W Majestacie Bóstwa Twego;
Ogarnij niegodność moję.
Wsław nademną łaskę Twoję.

Przyjdź o wieczny Królewicze,
Którego rozkoszne lice
Przewyższa słońce w piękności,
Nie mając miary w miłości;

Przyjdź, o kwiateczku czystości,
Przyjemna różo miłości;
Pozwól się sercu mojemu
Ku obłapianiu Twojemu.

Przyjdź, o Ciało wszystkich Świętych,
Morze rozkosz niepojętych;
Racz mnie uczynić godnego
Na przyjęcie Ciała Twego.

Przyjdź, Jezu mój najmilejszy;
Nad wszelką wdzięczność wdzięczniejszy;
Ciebie pragnie dusza moja,
Bo wieczna jest miłość Twoja.

Przyjdź o moje nasycenie,
Smutnych miłe pocieszenie;
Zmiłuj się nad nędzą moją,
Nakarm mnie miłością Twoją.

Przyjdź o gościu pożądany,
Z radością oczekiwany;
Obiecałeś przyjście Twoje,
Pocieszże czekanie moje.

Przyjdź, o ułomnych mocności,
Oziębłych serc gorącości,
Roznieć zgasłą miłość Twoję,
Daj krewkiemu rękę Swoję.

Przyjdź serca mego słodkości
I wieczna dostateczności:
Oblubieńcze najwdzięczniejszy,
Nad wszelką wonność wonniejszy.

Tyś Bóg, Stwórca mój prawdziwy
I Dobrodziej miłościwy,
Któryś mnie już zginionego
Zbawił trudem zdrowia Twego.

To jest prawdziwe Twe Ciało,
Które dla nas śmierć cierpiało,
Teraz żyjesz, Królu wiecznie,
Niechże Cię wezmę bezpiecznie. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 370

15
O Jezu ulubiony! strzeż serca mojego,
Niech doznam Twej obrony od grzechu wszelkiego;
    Ty Sam bądź Panem moim,
    A je też sługą Twoim:
        Strzeż sumienia
        Strzeż zbawienia;
            Sumienia,
    Dla Twego Świętego Imienia.

Bez Ciebie, Jezu słodki, nic mi nie smakuje,
Bez Ciebie serce zaraz smutek wielki czuje;
    Pragnącym Tyś ochłodą,
    Twoim sługom nagrodą,
        A bez Ciebie
        Nic po niebie,
            Bez Ciebie,
    O rozkoszny Anielski chlebie!

Wnijdź do serca mojego, Jezu dobrotliwy,
Przyjdź do sługi Twojego, Panie litościwy;
    Niech Tobą, Jezu drogi,
    Szczycą się moje progi;
        Przyjdź słodkości,
        Przyjdź radości,
            Słodkości,
    Tyś koroną Twoim w wieczności.

Niech serce nasycone potrawą niebieską,
Niech będzie ucieszone słodkością Anielską;
    Tyś duszy mej pragnieniem,
    Tyś i moim zbawieniem:
        Jam łaknący,
        Jam pragnący,
            Łaknący,
    Daj mi żywot wiecznie żyjący. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 369

16
Pójdźmy oddać ukłon Twórcy,
Panu świata i dozorcy;
On jest Bóg w chwale niezmierny,
A my zaś Jego lud wierny.

Pójdźmy chwalić Zbawiciela,
Który nam się tu udziela,
Sposobem Mu ulubionym,
Jakim sam chce być chwalonym.

Wspomnijmy, co Jezus czynił,
By człowiek, który przewinił,
Uszedł kary, jak zasłużył,
Gdy łask Boskich na złe użył.

Wspomnijmy na śmierć podjętą,
Przelaną Jego Krew świętą,
Którą grzechy nasze zmazał;
Jak nam czynić sam przykazał.

Lecz tu ołtarz Najświętszego,
Przed który nic splamionego
Przybliżyć się nie ośmieli,
Przed kim sami drżą Anieli.

Ja muszę wyznać na jawie,
Żem złej dotąd służył sprawie;
To jest, Panie, co mnie boli,
Żem nie żył podług Twej woli.

Lecz kto przy stopniu ołtarza
Sam siebie szczerze oskarza,
Nie zostanie zasmucony,
Twojej on dozna obrony.

Ty tu mieszkasz jak na tronie,
Łaska, litość na Twem łonie,
Zby tego zastaw miałem,
Poisz Swą Krwią, karmisz Ciałem.

Boże dobry, miłosierny,
K'Tobie woła lud mizerny.
Żebrze łaski, odpuszczenia,
Daruj jego wykroczenia.

Przyjmij Stwórco! nasze pienia,
Jak szczere serc naszych tchnienia;
Niech dni, które przeżyjemy,
Twojej służbie poświęciemy. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 359

17
Pójdźcie, Stwórcę uwielbiajcie!
Przed Nim godnie tu stawajcie!
Jest to Bóg, cześć Mu składa
Cały świat, On tu włada.

Pójdźcie, chwalmy Zbawiciela,
Tu służba nad innych wiela
Bardziej Mu się spodoba,
Tu Jego jest Osoba.

Ofiarę Bogu oddajmy,
Śmierć Syna Jego śpiewajmy
I męki wspominanie,
Jak nam dał rozkazanie.

Lecz jakże stanę przed Pana,
Któremu ma skrytość znana,
Gdy na Niego Anieli,
Z strachu spojrzeć nie śmieli.

Jawnie się grzesznym mianuję,
Żem zbłądził, za to żałuję;
Jam grzesznik, o mój Boże,
Dobroć Twa mnie wspomoże.

Ty mi Boże, dałeś życie,
Tyś mnie opatrzył sowicie;
Na pokarm Się mi dajesz,
Kochać mnie nie przestajesz.

Ciebie, Boże, zasmuciłem
I źle czyniąc obraziłem,
Żal mi mego zgrzeszenia,
Boże, użycz zbawienia.

Chcę się strzedz na przyszłość tego,
Co mnie odłącza od Twego
Oblicza, Boże Panie,
Wejrzyj na me wyznanie.

Przepuść mi dla Krwi Chrystusa,
Dla Krwi najdroższej Jezusa;
Przelał ją za me winy
Ten Baranek niewinny.

Przepuść, Boże litościwy,
Jesteś Bóg dobry, nie mściwy;
Niech od grzechu zwolniony,
Tobie żyję święcony.

Przyjm dziś, Stwórco, uwielbienie,
Przyjm łaskawie nasze pienie,
Nasze życie Twej chwale
Dziś poświęcamy stale. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 351

18
Jezu mój, bądź pochwalony!
Dla mnie smętny i zraniony;
Miłuję Cię, - gdyby moja
Miłość była, jako Twoja,
    Tobie w Sakramencie chwała,
    W którym miłość Twoja pała,
    Gdzie bankiet wielki każdemu
    Sprawisz Cię przyjmującemu,
                  Przyjmującemu.

Ty udzielasz dobra Twoje,
Ciało, Krew, - Tyś życie moje;
Ty się uniżasz samego,
Cóż nad tę miłość lepszego?
    Tobie w Sakramencie chwała, ...

Przyjdź mój Jezu, radość moja,
Niech mnie wzmocni łaska Twoja;
Przyjdźże do mnie, miły Panie,
Niech mi się ta łaska stanie.
    Tobie w Sakramencie chwała, ...

Jak jeleń bieży do wody
I pije dla swej wygody,
Tak Cię dusza moja woła,
Pragnie, przyjmuje wesoła.
    Tobie w Sakramencie chwała, ...

Przecie przy tej łaskawości
Pomnażam me nieprawości;
Cóż oddam za dary Twoje,
Gdy proch, popiół ciało moje?
    Tobie w Sakramencie chwała, ...

Wdzięczne serce i śpiewanie -
W tem jest moje dziękowanie -
Przyjmij za całą ofiarę,
Coś mi uczynił nad miarę.
    Tobie w Sakramencie chwała, ...

Gdy grzeszę, odpuść mi, Panie;
Gdym jest w smutku i w złym stanie,
Ciesz, bo ciężką biedę czuję,
Niech Cię do śmierci miłuję.
    Tobie w Sakramencie chwała, ...
                             Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 347

19
Ty, coś zrodzona na królewskim dworze,
Jeszcze przy piersiach umartwienia wzorze,
          I czci Jezusa, Maryi Imienia,
          Przyjm, Kunegundo, od nas chwały pienia.

Postanowiwszy zachować panieństwo,
Bolesławowi oddanaś w małżeństwo;
          Lecz skłaniasz do tej cnoty wolę jego,
          Przez co otrzymał nazwę wsydliwego.

Litość twa znana nad ubogim ludem,
Nie jednym sławnaś za żywota cudem;
          Tobie powszechne podanie przyznaje,
          Żeś obdarzyła solą Polskie kraje.

Klasztor, schronienie panieńskiej czystości,
Budujesz w Sączu, w wielkiej odludności;
          Po śmierci męża gdy zstępujesz z tronu,
          Tam się zamykasz i trwasz w nim do zgonu.

Boże! co w Świętych przedstawiasz nam wzory
Pogardy świata, głębokiej pokory;
          Spraw to, abyśmy ich przykładem żyli,
          Ciebie kochali, a światem gardzieli. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 813

20
Witaj, Florencka Dziewico,
Ślicznej róży rówiennico!
    Ciebie Chrystus ręką sadził,
    Cierniem w koło oprowadził.

Tyś jest niebu śmiech pieszczony,
W Karmelu raj ulubiony,
    Tyś kochaniem zmęczonego
    Męką srogą piekła złego.

Jezus w twem sercu wyryty,
Serceć Swe dał, dar obfity!
    Ztąd dla wspólnej z Nim jedności
    Żyjesz kochając w miłości.

O Magdaleno Marya!
Serca nasze niech przebija
    Magdaleny miłość żywa,
    Maryi czystość prawdziwa. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 811

21
Wieku naszego jedyna piękności,
Córko proroka, lilio czystości,
Panno przedziwnym żywotem wsławiona,
                              Bądź pozdrowiona!

Kwiecie królewski, cnotą rozkwitniony,
Córko Maryi, w Karmelu szczepiony,
Którego zapach wdzięczny cieszy ziemię
                              I ludzkie plemię.

Kruszcu na ziemi kosztem znamienity,
W sercu którego Bóg był słowem ryty,
Perło wybrana miasta Florenckiego
                              Z daru Boskiego.

Boska kochanko, Magdaleno święta!
Usłysz serdeczne prośby, w niebo wzięta,
Które oddają teraz usta moje,
                              Czcząc cnoty twoje.

Ogniem miłości, któremeś pałała,
Stłum czarta, niechaj myślom mym nie szkodzi;
Zjednaj nam mądrość przeciw zdradom jego
                              Od Pana twego.

Znając mych grzechów wielkość, twej przyczyny
Wzywam, uproś mi skruchę za me winy;
Niech na sąd straszny nic nie zatrzymuję,
                              Tu pokutuję.

Przez onę miłość zbawienia ludzkiego,
Którąś pałała, strzeż żywota mego,
W obronie chowaj duszę przy konaniu,
                              Miej w swem staraniu.

Ja, święta Panno, będę służyć tobie,
Póki w śmiertelnym nie zamierzchnę grobie,
Będę twój żywot z powinnej ochoty
                              Sławił i cnoty. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 810

22
Wieczności czas nastawa,
Odpoczynek swój dawa
  Scholastyce już w niebie
Oblubieńca mieszkanie,
Z Nim wieczne spoczywanie,
  Kochała Go nad siebie.

O jak często wzdychała!
Boga w swem sercu miała,
  Kochanka jedynego,
Płaczem niebo mieszała
I o deszcz upraszała,
  Miękcząc brata swojego.

O niezmierna miłości!
Rozmowy o wieczności
  Benedykt jej wykłada,
A jej serce topnieje
I od wzdychania mdleje,
  Panna w niebo się skrada.

Pośpiesz do mnie, najmilsza
Oblubieńco najczystsza,
  Odbierz koronę w niebie;
Tu spocznie w liliach,
Rozkosz twa w delicyach,
  Słodycz upoi ciebie.

Gołębico Panieńska,
Rozkosz ci piekłem ziemska,
  Do nieba wylatywasz;
Daj twemi zapachami,
Twemi tam iść krokami
  Do łask, których zażywasz.

Pelplin, 1871. Nr. 809

23
Eja, Panny poświęcone,
  Boską oblubienicę,
Szlachetnie z nią urodzone,
  Wychwalajcie dziewicę.

Regułęście jej przyjęły
  Żywota zakonnego,
Byście w niebie z nią słynęły;
  Chwalcie wodza waszego.

Któreście z nią do Chrystusa
  Są miłością związane,
Nie przeszkodzi wam pokusa,
  Na godyście wezwane.

W żywocie chór odprawuje
  Matki z bratem poczęta,
Krokiem równym postępuje
  Do wieczności ta Święta.

Od niewinności jaśnieje,
  Żarliwością swą zdjęta,
W Boskiej miłości topnieje,
  Niż do nieba jest wzięta.

Jak cię nazwę, Scholastyko,
  Niemowlęciem będącą?
A już lecisz w Boskie łyko,
  Ofiarą się stającą.

W latach ta jeszcze dziecinnych
  Siostra błogosławiona
Bogu się w ślubach zakonnych
  Oddawa poślubiona.

Już miłości Jezusowej
  Rozpalona ogniami,
Pokrywa się bez namowy
  Zakonnymi wałami.

I już tak będąc wzbudzona
  Bogu się poślubiła,
Duchem Świętym napełniona
  Świećcizną pogardziła.

Niewinnemu ciału swemu
  O jak wielkie karania,
Łaknąc, pragnąc, niewczesnemu
  Zadawała niespania.

Jako w grobie, przy zakonnych
  Milczeniach się chowała,
Przy modlitwach swych nabożnych
  Jak gołąbek wzdychała.

Tak z Jezusem swym złączona,
  Że z miłości topniała,
I do boku przyłączona,
  Słodko tam spoczywała.

Gdy z swym braciszkiem o niebie
  Rozmowy swe czyniła,
Widząc, że opuszcza siebie,
  Prośby takie wznosiła:

Nie chodź, braciszku, odemnie,
  O niebie rozmawiajmy;
Widzisz chęć ku Bogu we mnie,
  W rozmowach tych noc trwajmy.

Nie mogę uczynić, mówi;
  Lecz pioruny i deszcz z nieba
Sprawują, że braciszkowi
  Zostać było potrzeba.

Taka moc piorunów była,
  Że się wyruszyć z celi
Im chwila nie dopuściła,
  I tak zostać musieli.

Rozmów o niebie pragnienie
  Znak był jej z ciała wyjścia,
Bo nabożne jej westchnienie
  Był tor do nieba wnijścia.

O niebieska ma miłości,
  Jezu! łono nachylaj,
Przeraź strzałą me wnętrzności,
  Radością mnie posilaj.

Niech mnie wspiera kwiecia zapach,
  Żywot zatrzymywajcie,
Aniołowie, wy śmierci strach
  Jezusem rozpędzacie.

Tak Panna zraniona strzałą
  Na gody się wybrała,
Do Oblubieńca z niemałą
  Radością się dostała.

Duch panieński w gołębicy
  Białej leci postaci,
Znaczy niewinność dziewicy,
  Za co jej tam Bóg płaci.

Brat ją zmarłą w swoim grobie
  Nabożnie pochowywa,
Gdzie ma cześć przy tej ozdobie,
  W chwale Boskiej spoczywa.

Ej niebieska Gołębico,
  Z Barankiem się ciesząca,
Co ma ten tu świat, tem i co
  Ma ta ziemi gardząca.

Wspomnij na nas braci (siostry) twoje,
  Przyczyniaj się za nami,
Uproś niebieskie pokoje
  I koronę, bądź z nami.

Z tobą Boga niech wielbimy,
  Cześć Mu, chwałę dawamy,
Twem skrzydłem niech tam lecimy,
  Wieczność otrzymywamy. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 808

24
Witam cię, Tereso święta,
Gdy miłością Boską zdjęta
Na ziemi jeszcze zostajesz
A w Bogu sercem przestajesz.

Siedm lat wieku nieprzechodzisz,
Do Afryki już odchodzisz,
Wiarę Boską swą krwią płacić
I w poganach życie stracić.

Ślubna śmierć Teresę mija,
Serce się jej w Bogu wzbija,
W tym się cale zakochawszy
I Jemu ślub inny dawszy.

Do niebieskiej się Królowej,
Cierpieć tam pragnąc przenosi,
Z serca o inną śmierć prosi.

Maryi córką zostawszy
I większe cnoty obrawszy,
Z ruin Karmel reformujesz,
Zakon święty gdy gruntujesz

Cóż to miłość nie sprawiła,
Gdyś się Bogu zaślubiła!
Pełnie co doskonalszego
Dla Oblubieńca swojego.

Patryarchom w pobożności,
Prorokom w umiejętności,
W żarliwości Apostołom,
W mądrości równasz Doktorom,

W wielkiem męstwie Męczennikom,
W osobniości Pustelnikom,
W cnotach Wyznawców jaśniejesz,
Lilią Panien woniejesz.

Ciebie ślubi gwóźdź Chrystusa
I klejnot Matki Jezusa,
Świętego Józefa szata,
Nierówna nigdy dla świata.

Boś w miłości Serafinów
I w mądrości Cherubinów;
Masz Boga za Oblubieńca,
Żyje z tobą już do końca.

Gdyś Świętym innym podobna,
Karmelu gwiazdo ozdobna,
Oświecaj serca w ciemności,
Mistrzynio doskonałości.

Boską ich zapal miłością
I gruntuj świątobliwością,
Niech w tym Oblubieńcu będą,
Aż wieczną chwałę osiędą.

Już cię Serafin zabija,
Miłości grotem przebija,
Zachodzić z świata schodzącej
Sam Jezus umierającej,

Jak Swojej oblubienicy
I niebieskiej gołębicy
I do nieba ją przyjmuje,
Wieczną chwałą koronuje.

Więc Ojca i Syna chwalmy,
I Ducha Świętego znajmy,
Że Teresę tak ubrali,
Gdy jej tę koronę dali.

Bądź chwała Ojcu wieczności
Z Synem wzajem i miłości
Żyjącym po wszystkie wieki,
Niech im będzie cześć i dzięki. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 807

25
Rozalia od wielkiego
  Krew Karola prowadzi;
Tej odstąpić stanu swego
  Wrodzona cnota radzi.

Bo którą fortuna goni
  I wielkie świata mienia,
Ta od swego szczęścia stroni
  Dla jednego zbawienia.

Było między gminnym ludem,
  Było takowych wiele,
Którzy jednym zwali cudem
  Gładkość w czystem jej ciele.

Zkąd ten i on pełne sprzętu
  Wiana odbierać każe,
Ale ona aż do szczętu,
  Urodę w sobie maże.

Chcąc byuć piękną nie dla ludzi,
  Lecz dla jednego Boga,
W czem że jej fortuna mudzi,
  wychodzi precz uboga.

I domowem szczęściem gardzi
  Nowa w ubóstwie Pani,
O co ten świat sroższy bardziej,
  Im Bóg tego nie gani.

Co przód miękkie puchem łoża
  I złotem tkane wały,
Teraz najmilsza rogoża,
  Pod głowę kawał skały.

Nie bogate z wierzchu ściany,
  Nie twarz zewsząd wesoła,
Loch ciemny za pałac miany,
  Albo też ziemia goła.

Tak do ostatniego zgonu
  W puszczy życie pędziła,
Aż do niebieskiego tronu
  Śmierć ją zaprowadziła.

Panna cudy i w chorobach
  Wielkim sławna ratunkiem,
Bo Bóg w swych hojny ozdobach
  Tym zawdzięcza szafunkiem.

Ciało święte od Urbana
  Ósmego znalezione,
Jak takowej słudze Pana
  Należało, uczczone,

Przy gromadnym ludzi gminie
  I dział wrzawie ogromnej;
Jakoż że tak teraz słynie
  Słuszna Pannie w przód skromnej.

O Dziewico, która wiele
  U Pana Boga możesz,
W tobie Polska ufa śmiele,
  Że jej ty dopomożesz.

I kiedy Bóg karać będzie
  Za grzechy swe Polaków,
Łaski twej doznamy wszędzie
  I modły ważnej znaków. Amen.

Pelplin, 1871. Nr. 805

Strony: [1] 2 3 ... 21