Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - organista1

Strony: [1] 2 3
1
Jak już wielu wspominało i zauważyło Papież Benedykt XVI udziela Komunii Świętej tylko na klęcząco i do ust. Jest to dobra okazja aby znowu porozmawiać o zewnętrznej postawie przyjmującego Pana Jezusa.
Ostatnio byłem w kościele, gdzie przyjmuje się naszego Pana przy nakrytych pięknym obrusem balaskach, w postawie klęczącej.
Warto wspomnieć tu, że blaski mają przypominać i symbolizować nakryty obrusem stół. Stół ten nieodłącznie kojarzy się z Wieczernikiem.
Człowiek klękając przy balaskach uświadamia sobie, że przystępuje do stołu Pańskiego.
Oprócz symboliki nakrytego obrusem stołu, balaski wyznaczają najświętsze miejsce w kościele. Miejsce gdzie znajduje się ołtarz z tabernakulum, w którym mieści się Święte Ciało naszego Pana. Miejsce to jest zagrodzone, aby każdy kto nawiedza kościół idąc do pracy czy szkoły mógł uklęknąć przy balaskach i pomodlić się chwilkę przed obecnym Jezusem w ołtarzowym tabernakulum. Jakże przypomina się tu obraz ze Starego Testamentu gdzie w świątyni miejsce najświętsze było oddzielone, a przy Arce Przymierza stały dwa wyrzeźbione cheruby. Tak samo w wielu starych kościołach po dwóch stronach tabernakulum lub na jego drzwiach wyrzeźbione są dwa cheruby, które klęczą w geście adoracji. Tak jak Bóg obecny był z Izraelitami tym bardziej obecny jest z nami pod postaciami eucharystycznymi.
Warto tu także wspomnieć, że balaski nie są po to aby odgrodzić kapłana od wiernych. Jest to mylne twierdzenie, które doprowadziło często do nieuzasadnionych dewastacji i demolek w kościele.
Wróćmy jednak do postawy przyjmowania Komunii Świętej przy balaskach starannie nakrytych obrusem i symbolizujących stół Pański. W Biblii a dokładniej w Liście do Filipian czytamy: aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych” (Flp 2, 10).
Skoro Jezus przychodzi do nas w Komunii, czy nie powinniśmy wyrazić swojego uwielbienia klęcząc?
Najważniejsza jest postawa naszego serca względem Jezusa Chrystusa. Jednak uważam, że postawa ciała może przyczyniać się do nauki szacunku i uwielbienia wobec Boga ukrytego w hostii.
Niektórzy ucinają dyskusję na te tematy mówiąc, że ważna jest tylko postawa naszej duszy, a postawa ciała to tylko nic nie znaczące gesty. Nieprawda!
Na taki argument odpowiadam, że Bóg stworzył nas jako istoty cielesno duchowe, a nie tylko duchowe – jak np. Aniołowie. Nie jesteśmy Aniołami. Mamy też ciało które powinno także włączyć się do modlitwy. Naszym ciałem wyrażamy emocje np. klaszczemy, wyciągamy ręce, przytulamy kogoś. Czy postawa klęcząca nie jest pomocna w geście uwielbienia wobec samego Boga? Czy głos papieża nie jest wołaniem o przywrócenie sacrum i pobożności. Pomyśl…

2
U mnie też śpiewamy w pierwszej zwrotce ....czyż próżny dla nich Twej męki trud?

3
Warto wyjaśniać wiernym symbole np to dlaczego ołtarz główny wielu kościołów umieszczony jest we wschodniej części. Ostatnio w mojej parafii wyjaśnialiśmy to wiernym. Na pewno znacie tą symbolikę ale podzielę się z wami tym artykulikiem:


"Czy zastanawiałeś się dlaczego ołtarz w naszym kościele i wielu innych zwrócone są ku wschodowi?"

Patrząc na kościoły zauważymy pewną zależność. Większość z nich zwrócona jest ku wschodowi. Tak też jest w przypadku naszej świątyni parafialnej. Patrząc na ołtarz spoglądamy w kierunku wschodnim i dostrzegamy każdego dnia wschodzące słońce wpadające przez kolorowe witraże. Postaramy się odpowiedzieć dlaczego tak jest.
Ranna pora, a w szczególności ta niedzielna jest symbolem zmartwychwstania Pana Jezusa. Ma się ona kojarzyć z porankiem wielkanocnym. Aby nieustannie przypominać słowa i czyny Jezusa oraz Jego zmartwychwstanie budowano kościoły zwrócone na wschód a więc w stronę gdzie każdego dnia na nowo wschodzi słońce. Wielu ludziom promienie słoneczne kojarzą się z Bożą Opatrznością oraz z pięknem stworzonego świata. Mniej więcej tam również – na wschodzie- leży Jerozolima, miasto, w którym Jezus został skazany na śmierć i w którym zmartwychwstał. Promienie słońca oświetlające rano nawę od strony ołtarza uzmysławiają nam że zmartwychwstały Jezus jest dla nas światłem. To On przecież do nas powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12)

4
U mnie w parafii ta pieśń funkcjonuje jako śpiew przed kazaniem. Wykonujemy ją na zmianę ze śpiewem "Duszo moja słuchaj Pana" lub innymi pieśniami do Ducha Świętego. Wykorzystuję ją głównie podczas uroczystych Mszy Świętych, rekolekcjii lub kazań pasyjnych, podczas gdy kapłan wychodzi na prawdziwą, tradycyjną ambonę.

5
Pieśni przygodne / Odp: Miłosierdziem Twoim Panie
« dnia: 01-07-2010, 11:54:36 »
Droga do Nieba

6
Pieśni przygodne / Miłosierdziem Twoim Panie
« dnia: 30-06-2010, 13:09:21 »
1. Miłosierdziem Twoim Panie
Miłosierdziem błyśnij nam,
I wysłuchaj to błaganie,
Którym nas natchnąłeś sam.

Ref: Miłosierdzia Jezu mój,
Wejrzyj z nieba na lud Twój.

2. Miłosierdzia dla grzeszników,
co zdradzili sprawę Twą.
Niech się zmienią w pokutników,
niech zapłaczą skruchy łzą.

Ref: Miłosierdzia Jezu mój,
Wejrzyj z nieba na lud Twój.

3. Niech swe błędy już porzucą
i wyznaniem szczerym win
w Twe objęcia już się rzucą,
jako marnotrawny syn.

Ref: Miłosierdzia Jezu mój,
Wejrzyj z nieba na lud Twój.

t.: por. (Cieplik); m.: (Ch. Op.)

7
Na Śląsku śpiewa się również na melodię "O której berła"

8
Pieśni przygodne / Odp: Duszo moja słuchaj Pana
« dnia: 23-06-2010, 11:47:33 »
W niektórych parafiach ta pieśń nadal jest śpiewana. Głównie podczas uroczystości, świąt, odpustu, rekolekcji czy kazań pasyjnych gdy kapłan głosi z prawdziwej, tradycyjnej ambony. Śpiewa się ją w tym czasie gdy ksiądz wchodzi po schodkach na ambonę. U mnie w parafii powoli zaczynamy odnawiać te piękne zwyczaje. Ludzie są z tego bardzo zadowoleni. Pieśń tą stosujemy zamiennie ze śpiewem: "Duchu Święty przyjdź prosimy" lub innymi pieśniami do Ducha Świętego. Zachęcam abyście odnawiali zwyczaj korzystania z ambony i pieśni przed kazaniem w swoich parafiach. Warto :)

9
Prośby o pomoc / Odp: Młody organista poszukuje nut
« dnia: 06-05-2010, 21:50:03 »
W harmonizacjach pieśni kościelnych zazwyczaj nie pisze się zapisu na nogi. Nogami po prostu dublujesz linię basu.

10
Ja przyjmuję po Mszy Świętej. Myślę, że jest to bardzo ważne aby organista jak najczęściej spotykał się z Jezusem w Komuni Świętej. Gitarzysta też niech się często sotyka z Jezusem :)

11
Często gram tą pieśń i wierni bardzo żywo ją śpiewają. Ja też grałem "Być bliżej Ciebie chcę" na egzaminie liturgiczno-muzycznym. Osobiście bardzo ją lubię. Figuruje ona w wilelu starych tradycyjnych śpiewnikach i chorałach. Znajdziemy ją we wszystkich śląskich liturgicznych śpiewnikach np "Drodze do Nieba". Jest też w Siedleckim. Myślę że jak najbardziej zasługuje na miano tradycyjnych. Pozatym ta pieśń to piękna modlitwa.

12
Szwarc, mydło i powidło / Nudne listy na drugi dzień świąt
« dnia: 05-04-2010, 14:58:50 »
Dziś drugi dzień świąt. Jak zawsze list z KULu. Ksiądz jednostajnym głosem zaczyna czytać: drodzy przyjaciele Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.....itd. A mnie aż skręca. Dlaczego w tak ważne święta zamiast mówić cały czas o zmartwychwstałym Jezusie mówi się o jakiejś uczelni i o kierunkach które posiada?! Zamiast zachęcić tych co przychodzą do kościoła tylko od święta odstrasza się ich listami które nikogo nie interesują. Przecież święta są okazją do żywej ewangelizacji letnich katolików którzy chodzą z tradycji. Jest to czas by głosić najwazniejsze prawdy wiary o Jezusie, czynć to jak św Piotr po zesłaniu Ducha Świętego kiedy nawróciły się tysiące. Czy nikt tego nie dostrzega. Czy tego nudnego listu nie możnaby wywiesić w gablocie parafialnej zamiast go czytać? Nie dziwię się że w niektórych parafiach nie czyta się tych nudów. Może warto się zastanowić jaki jest sens czytać o uczelni zamiast żywo głosić zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa!
Co o tym sądzicie?

13
Pieśni za zmarłych / Odp: Już sie nie bój dłużej
« dnia: 01-04-2010, 15:00:28 »
Ta pieśń jest często śpiewana i bardzo lubiana na Śląsku. Śpiewana jest w okresie zwykłym raczej nie jako pogrzebowa.

14
Prymas Wyszyński o noszeniu sutanny
(...) Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać - jeśli to miałoby się zdarzyć - dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga. (...)(Stefan kard. Wyszyński, List do moich kapłanów, Paryż 1969 r., tom III, s. 76–77)

15
Warto ludziom wyjaśniać symbolikę ambony. Tak właśnie zrobiliśmy u mnie w parafi kiedy zaczęto z powrotem od czasu do czasu głosić z tego miejsca kazania. Można zrobic to np w ten sposób wyjasniając symbolikę poszczególnych elementów:

Na daszku większości ambon odnajdziemy pomalowanego na złoto lub biało gołębia. Gołębica jest symbolem Ducha Świętego. Możemy sobie przypomnieć, że Apostołowie po zesłaniu  Ducha Świętego poczuli się bardzo szczęśliwi ponieważ odkryli w sobie moc pochodzącą od Jezusa. To była moc Ducha Świętego, która dała im odwagę głosić że Jezus zmartwychwstał. Podczas trwającego wówczas święta opowiadali o Jezusie przybyszom z całego świata. To były pierwsze wygłaszane kazania. Dlatego właśnie na naszej ambonie widzimy symbol Ducha Świętego, Którego prosimy o to, aby czuwał nad kapłanami szczególnie wtedy gdy głoszą Słowo Boże.

Bardzo często na ambonie umieszczona jest figura Pana Jezusa nauczającego. To On jest naszym Bogiem i najwyższym Nauczycielem. Często też odnajdziemy tablice z dziesięcioma Przyjkazaniami Bożymi.
Na wielu ambonach umieszczone są cztery płaskorzeźby: anioł, lew, byk i orzeł. Są to symbole Ewangelii i tych którzy ją spisali czyli: św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana. To właśnie ci czterej pod natchnieniem Ducha Świętego zapisali słowa Pana Jezusa. Kazanie głoszone z tego miejsca dotyczy zazwyczaj słów Jezusa, które odczytujemy z Ewangelii, dlatego na ambonie umieszczone są symbole czterech ewangelistów. Niekiedy umieszczone są też rzeźby Ojców Kościoła.

Kapłan wychodzący na ambonę i wyjaśniający Słowo Boże czyni podobnie jak sam Jezus, Prorocy i Apostołowie. To właśnie w Piśmie Świętym czytamy, że oni także wychodzili na górę, lub podwyższenie tak aby byli widoczni i słyszalni dla tłumów do których przemawiali. A oto jeden z wielu fragmentów mówiący nam o tym: „Jezus widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich….”(Mt 5, 1-2)

Trzeba dodać jeszcze że to przemawianie księdza z góry nie jest wywyższaniem kapłana. Jest raczej uwzniośleniem, wywyższeniem i podkreśleniem wagi słów Pisma Świętego, które kapłan ma nam przekazać podczas kazania.

W dzisiejszym Kościele często na nowo odkrywamy piękno starych tradycji i zwyczajów sprawdzonych od wieków. Ostatnio wiele razy zwraca nam na ten fakt uwagę Papież Benedykt XVI. Cieszę się, że w Kościele tak się dzieje. Możemy tu zastosować słowa Pana Jezusa o dobrym ojcu rodziny" który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare" (Mt 13, 52)

16
Szwarc, mydło i powidło / Warto głosić z tradycyjnej ambony
« dnia: 16-03-2010, 21:59:03 »
Osobiście bardzo lubię jak ksiądz głosi kazanie z tradycyjnej ambony. Ksiądz jest wtedy bardziej widoczny co pozwala na lepszy odbiór. W parafii na Gorzkich Żalach wprowadziliśmy kazanie z tego dostojnego miejsca głoszenia Słowa Bożego. Powoli wprowadzamy również zwyczaj głoszenia z tradycyjnej ambony podczas świąt, uroczystości, odpustu, rekolekcjii czy innych okazji. Gdy ksiądz idzie od ołtarza do ambony śpiewamy pieśń przed kazaniem do Ducha Świętego. Myślę że jest to pewne ożywienie, ludzie są zadowoleni. Zachęcam aby tak zrobić też w innych parafiach. 

I jeszcze fragment na ten temat z Tarnowskiego Gościa niedzielnego

Jako że wiara rodzi się ze słyszenia troska o przepowiadanie należy do istoty misji Kościoła. Dlatego w świątyniach chrześcijańskich tworzono zawsze eksponowane miejsca, które miały zapewnić optymalne warunki głoszenia i odbioru słowa Bożego.

Z ks. dr. Andrzejem Jeżem, wykładowcą teorii komunikacji i homiletyki w tarnowskim WSD, rozmawia ks. Andrzej Turek

Czy z punktu widzenia teorii komunikacji przepowiadanie straciło czy zyskało na tym, że przeniosło się z ambony na pulpit?- To trudne pytanie, na które nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Ze względów teologicznych-bliskość ołtarza, uwrażliwienie na Chrystusa obecnego i działającego w słowie Bożym- kaznodziejstwo na pewno zyskało. Jednakże walory komunikacyjne tradycyjnej ambony są bezsprzeczne. Kaznodzieja jest blisko słuchaczy, skraca się dystans międzyosobowy, a im jest on mniejszy, tym głoszenie może być owocniejsze. Owa bliskość umożliwia też włączenie w przepowiadanie całej sfery komunikacji niewerbalnej: gesty, mimika, mowa ciała. W tej sytuacji kaznodzieja może nawet lepiej spełniać niektóre postulaty współczesnej homiletyki: bliższy kontakt ze słuchaczem, pełne ujawnienie się przed wiernymi, pośrednictwo, poprzez głoszone słowo, miedzy Bogiem a człowiekiem. Ambona zawieszona pośrodku kościoła, siłą rzeczy, podkreśla też majestat słowa Bożego, dostojeństwo tegoż słowa, zstępującego z góry.

Niektórzy twierdzą, że wyciąganie głowy w stronę stojącego na ambonie księdza nie bardzo odpowiada naszym czasom, a nawet jakoś uchybia godności słuchających...- Chodzi o wzniosłość Bożego Objawienia, a nie rzekome upokarzanie człowieka. O stylu przepowiadania decyduje nie tyle miejsce, z którego się ono dokonuje, ile osoba i postawa kaznodziei. Aby pohukiwać na wiernych niekoniecznie trzeba wdrapywać się na ambonę. Płaski pulpit, wyposażony w mikrofon, umożliwia to zupełnie dobrze.

W naszych kościach jest wiele pięknych ambon. Czy ich epoka bezpowrotnie minęła?- Nie. Można je nadal wykorzystywać, zwłaszcza podczas rekolekcji, misji, odpustu, kazań pasyjnych, itp. - czyli wtedy, kiedy kaznodzieja chce podkreślić jakiś wyjątkowy moment w życiu parafii i nie jest związany tekstem odczytanej Ewangelii, to znaczy mówi kazanie, a nie homilię. Ale tradycyjna ambona jest nieporównywalnie bardziej wymagająca od tej ustawionej w bezpiecznym dystansie przy ołtarzu; nie pozwala kurczowo trzymać się napisanego tekstu, zmusza do poznania i stosowania choćby elementarnych prawideł retoryki, opanowania lęku przed słuchaczem i-choć może zabrzmi to nieco paradoksalnie-większej pokory w głoszeniu słowa z kilkumetrowej wysokości.
Niemniej jednak warto wchodzić na tę ambonę. Zmiana miejsca przepowiadania dobrze robi mówiącemu i słuchającym. Także dlatego, że pomaga ustrzec się rutyny, uzmysławia świeżość i trwałość słowa Bożego w zmieniającej się rzeczywistości naszego życia.

17
Mamy rok kapłański. Może warto ten temat poruszyć.
Sutanna jest świadectwem zewnętrznym. Jest znakiem mówiącym - "Jestem kapłanem Jezusa". Żyjemy w komputerowej erze znaków. Czy księża zaczynają się wstydzić swoich sutann???? Dlaczego nie wszyscy księża uczą religii w sutannach? Wklejam tu ciekawe fragmenty znalezionego w internecie artykułu:

"Idziemy" nr 37/2009

Tomasz Sulewski

NIE WYSTARCZY SUTANNA UBOGA?

Boli mnie, świeckiego, to, że tak rzadko dziś udaje mi się spotkać na ulicy – w sklepie, w urzędzie, w kinie, etc. – księdza w sutannie. Chlubne wyjątki potwierdzają jedynie smutny stan rzeczy: oto doczekaliśmy czasów, w których widok ubranego w sutannę księdza budzi zdziwienie nawet u ludzi wierzących.

Bezradność pogłębia fakt, że w gruncie rzeczy my, świeccy, niewiele możemy z tym fantem zrobić. Kilkoro moich znajomych próbowało taktyki „zawstydzania”, zawsze jednak przynosiło to kiepskie efekty. Alternatywą są naturalnie bezpośrednie rozmowy.

Ze spokojnym sumieniem mogę stwierdzić, że odbyłem już w życiu kilkadziesiąt takich dialogów. W większości z nich litanie argumentów były takie same: „Sutanna jest niewygodna i krępuje ruchy”, „Latem jest w niej gorąco, człowiek się poci i brzydko pachnie”, „Do księdza bez sutanny ludzie chętniej podchodzą”, „Sutanna jest droga, a gdy się ją nosi codziennie, to szybko się niszczy”, „Przecież ja też mam prawo do odrobiny prywatności”, „Nosząc sutannę narażam się na kpiny i przemoc”. Czasem pojawiał się też argument ostateczny: „Spróbujesz tak pochodzić, to zrozumiesz – jak nie wiesz, to się nie wypowiadaj”. Nieraz zdarzyło mi się kończyć na tym dyskusję, bo choć większość tych argumentów wydaje mi się mocno naiwna albo naciągana, to może brak mi pewnej perspektywy. Ale nawet jeśli, to zawsze zostaje na końcu inne jeszcze pytanie – jak to więc możliwe, że księża katoliccy radzili sobie z tymi wszystkimi problemami przez tyle setek lat? I jak dziś radzą z tym sobie siostry zakonne?

 W książce ks. dr A. Witkowiaka „Decus clericorum” (Etyka towarzyska), wydanej w 1960 r., przeczytałem ostatnio: „Bez sutanny lub surduta i koloratki nie wypada kapłanowi pokazywać się nikomu, nawet swym domownikom”. I dalej jeszcze: „Nigdy jednak kapłan nie powinien przywdziewać krótkiego stroju (…), gdy bierze udział w uroczystościach publicznych lub większych zebraniach kościelnych czy świeckich, gdy składa wizyty swym przełożonym albo osobom na wyższych stanowiskach, gdy prowadzi naukę religii, gdy urzęduje w biurze parafialnym, gdy przyjmuje u siebie wizyty itd.”

Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 284 stwierdza: „Duchowni powinni nosić odpowiedni strój kościelny, według przepisów wydanych przez Konferencję Episkopatu a także zwyczajów miejscowych, zgodnych z przepisami prawa.”. Konia z rzędem temu, kto powie, jaka jest oficjalna wykładnia tego zapisu, choćby w Polsce. Spotykałem się z interpretacjami tak szerokimi, że aż absurdalnymi: kapłan ma obowiązek nosić sutannę tylko podczas czynności urzędowych, czyli… w kancelarii parafialnej. Inni księża mówili z kolei, że strój kościelny, to nie sutanna i że koszula z koloratką wystarczy, a poza tym nie sukienka czyni kapłana. Efekty takiego myślenia widzimy na co dzień! I chociaż – co trzeba podkreślić – Polska jest na tym polu jeszcze szczęśliwie daleko za krajami zachodniej Europy, to trend uświecczania księży jest coraz silniejszy. Czy „duch czasów” naprawdę może być dla takiej zmiany – nie tylko stylu, ale postawy – wystarczającym wytłumaczeniem?

Znak przynależności

Próby zeświecczenia kapłana są dla Kościoła szkodliwe. Nie oznacza to wcale, że kapłan miałby stać z dala od ludzkich problemów osób świeckich: przeciwnie, winien jak najlepiej je poznawać, tak jak Jan Maria Vianney, ale jako kapłan, zawsze w perspektywie zbawienia ludzi i rozszerzania królestwa Bożego. Jest świadkiem i szafarzem innego życia niż ziemskie. Zasadniczą sprawą dla Kościoła jest zachowanie tożsamości kapłana w wymiarze wertykalnym.” – pisał Jan Paweł II w 1986 r. w Liście do Kapłanów

Takie ujęcie tematu pozwala wyraźnie dostrzec, jak bardzo sutanna jest ważna dla osobistej tożsamości kapłana. Idąc ulicą, w tym niezwyczajnym przecież stroju, staje się w oczywisty sposób elementem rzeczywistości, który przyciąga wzrok innych przechodniów. Ale właśnie dzięki tym spojrzeniom, choćby i krytycznym, buduje się w nim świadomość tego, że nie jest wyłącznie jednym spośród tłumu, ale że jest Chrystusowym świadkiem. „Niecierpiące zwłoki jest odzyskanie świadomości, która popycha kapłana do tego, aby być obecnym, dającym się łatwo zidentyfikować i rozpoznawalnym zarówno po osądzie wiary, jak i po osobistych cnotach, jak również po stroju” mówił w tym roku Benedykt XVI podczas Kongregacji ds. Duchowieństwa.

Ten zewnętrzny znak przynależności do Chrystusa sam w sobie może być także pomocą dla kapłana w trudnym dziele nieustannej pracy nad sobą. Księdzu w sutannie w naturalny sposób trudniej będzie robić rzeczy, które bez sutanny przyszłyby mu może łatwiej – od przeklinania poczynając, na prywatnych spotkaniach z kobietami kończąc.



Może kapłanom czasem wydaje się, że sutanna ich alienuje, że odstrasza wiernych. Tymczasem „Osobowość kapłańska musi być dla drugich wyraźnym i przejrzystym znakiem i drogowskazem. (…) Ludzie, spośród których jesteśmy wzięci i dla których jesteśmy ustanowieni, chcą nade wszystko znajdować w nas taki znak i taki drogowskaz. I mają do tego prawo. Może nam się czasem wydawać, że tego nie chcą. Że chcą, abyśmy byli we wszystkim «tacy sami». Czasem wręcz zdaje się, że tego od nas się domagają. Tutaj wszakże potrzebny jest głęboki «zmysł wiary» oraz «dar rozeznania». Bardzo łatwo bowiem ulec pozorom i paść ofiarą zasadniczego złudzenia” pisał Jan Paweł II w 1979 r.

Potrzebujemy tego znaku

Drodzy kapłani! Nie ulegajcie złudzeniu. My, świeccy wierni, wcale nie uważamy, że bez sutanny jesteście nam bliżsi. Przeciwnie – potrzebujemy Was widzieć w tym staromodnym stroju, potrzebujemy tego publicznego świadectwa Waszej-naszej wiary, przyznawania się do Kościoła. Potrzebujemy Waszej ofiary – szczególnie w czasach, gdy znów tak ważne są symbole. Potrzebujemy tego, żebyście odważnie, pośrodku naszych miast, pokazywali całymi sobą, że wiara nie jest kwestią prywatną, którą powinno się uprawiać we własnych czterech ścianach, ale jest aktem publicznym. Przecież sami mówicie nam o tym z ambon. Bądźcie tego żywym dowodem. Jeśli dziś, w imię wygody lub poprawności zdejmiecie sutanny, sami pozwolicie się zepchnąć na margines.

„Zawsze, ale zwłaszcza we współczesnej kulturze, nieraz bardzo już zeświecczonej, a mimo to wrażliwej na język znaków, Kościół winien zabiegać o to, aby jego obecność była dostrzegalna w codziennym życiu. Ma przy tym prawo oczekiwać, że znacznie przyczynią się do tego osoby konsekrowane, powołane, aby w każdej sytuacji dawać konkretne świadectwo swojej przynależności do Chrystusa” pisał Jan Paweł II w adhortacji „Vita consecrata”.
Dziś, gdy księdza w sutannie i na rowerze prędzej zobaczymy w telewizyjnym serialu niż na ulicy, tym bardziej potrzeba nam Waszej pomocy, umacniania nas poprzez zewnętrzny znak. Nie zawodźcie naszej nadziei!



18
No ale przyznacie, że powstaje mały problem. W niktórych parafiach ludzie znają bardzo dużo pieśni pasyjnych i kolęd. U mnie ludzie znają tyle pasyjnych i kolęd że nie sposób ich nawet prześpiewać przez cały Post, a kolęd do 2 lutego. I jak tu pielęgnowac ten skarbiec skoro teraz jest tak krótki czas śpiewania pieśni pasyjnych i kolęd. Myślę że potrzebny jest pewien kompromis. Ja u siebie w parafii śpiewam od początku wielkiego postu pieśni pasyjne na zakończenie liturgii, a podczas mszy w okresie pokutnym oprócz pokutnych gram np pieśni o krzyżu. Natomiast do 2 lutego śpiewam conajmniej 2 kolędy -jedną przed rozpoczęciem Mszy św drugą na zakończenie. W wielu polskich parafiach pieśni pasyjne, kolędy i pieśni maryjne stanowią najliczniejszą grupę (zobaczcie ile ich jest na tej stronie) Myślę, że powinniśmy pielęgnować tą naszą piękną tradycję.

19
Czy rozwiązania siłowe lub rewolucyjne są dobre???????

20
No tak, ale pieśni pasyjene mają właśnie prowadzić do pokuty. Patrz - zdanie wynikowe: Wisi na krzyżu Pan Stwórca nieba - płakać za grzechy człowiecze potrzeba.
Rozumiem Pana myśl. Jednak ja osobiście nie chcę robić rewolucji u siebie w kościele gdzie znają tyle pieśni pasyjnych, że nie sposób wszystkich prześpiewać w pięć niedziel Wielkiego Postu. Stopniowo wprowadzam pieśni pokutne jednak nie chcę aby zatracił się wielki skarbiec pieśni pasyjnych, które też nawołują do pokuty i przypominają, że Jezus poniósł mękę za nasze grzechy.
Pozdrawiam

21
Jeden z moich chórzystów- Jerzy Cieślik napisał taki tekst do gazetki parafialnej. Chcę przytoczyc tutaj ten artykuł i podzielić się z Wami jego treścią

"Titanic -statek pasażerski, a współczesność"

Współczesność:
Otóż 6 styczna tego roku w święto Objawienia Pańskiego (trzech Króli) zawisło ponad 800 wielkich bilbordów na angielskich autobusach w Londynie, Manchesterze, Edynburgu, Glasgow.  Na bilbordach tych widnieje szyderczy napis: „Prawdopodobnie Bóg nie istnieje. Dlatego przestań się martwić i ciesz się życiem”. Autobusy z ateistycznym przesłaniem jeżdżą także w Barcelonie, Waszyngtonie, a ostatnio w Genui we Włoszech. Czytając o tym przypomniałem sobie rozmowę, którą prowadziłem kiedyś nad morzem z ponad 90 letnim staruszkiem – byłym żołnierzem. Rozmowa dotyczyła statku Titanic.
Przeszłość:
W tym roku w marcu przypada setna rocznica rozpoczęcia budowy tego statku. Budowa trwała trzy lata w Anglii, w stoczni w Belfaście.
Nie będę przytaczał parametrów statku: długości, szerokości czy wyporności itd. Statek był tak nowoczesny, że po ludzku rozumując był bardzo bezpieczny.
Wspomniany staruszek powiedział mi, że na statku Titanic był bluźnierczy napis, że nawet tego statku Pan Bóg nie zatopi. Napis był ukryty poniżej linii wodnej. Zapamiętałem ta naszą dyskusję i jego wypowiedź, ale nie byłem pewny czy jest prawdziwa. Czytając teraz o tych napisach na autobusach postanowiłem sprawdzić i poszukać co było napisane na Titaniku. Tym bardziej, że oglądając film „Titanic” nic na ten temat nie było. Nie znajdując tego napisu w Internecie, poprosiłem syna mówiąc: „może tobie uda się coś znaleźć na ten temat”. Po jakimś czasie syn dzwoni do mnie i mówi że są napisy. Okazuje się, że staruszek miał racje (Panie Jezu przyjmij go do Swojego Królestwa). Napisów było więcej co świadczy o tym, że nie był to nieprzemyślany przypadek.
Na spodniej części statku był napis: „Ani Boga, ani Pana” Na jednej z burt Titanica był następny napis :„Ani sam Chrystus nie zatopi tego okrętu” Skąd wzięła się śmiałość kolejnego napisu na burcie który brzmiał: „Nie ma Boga któryby zdołał ten okręt w odmętach morskich pogrążyć”
W zasadzie mógłbym skończyć to rozważanie, aby każdy sam sobie odpowiedział i wyciągnął wnioski.
Ja jednak zapytam: Czy to postępowanie ludzi sprzed prawie stu lat nie przypomina obecnego postępowania??? Czy ludzie zapomnieli już jakie z tego tytułu były konsekwencje i tragedie???
Panie Jezu! Przepraszamy Cię za te bluźnierstwa sprzed 100 laty i obecne.
Łacińskie przysłowie mówi: „Wszystko co robisz rób z myślą o końcu”. A polskie przysłowie mówi „Bez Boga ani do proga”.
Na zakończenie chcę dodać, że na wysokości swego zadania stanęli muzycy z orkiestry Titanica, którzy przed zatopieniem statku zagrali pieśń: „Być Bliżej Ciebie chcę, O Boże mój”. Drugą zwrotkę tej pieśni polecam w intencji tych, którzy propagują te szydercze napisy, aby się opamiętali, a Bóg miłosierny im przebaczył:
Być bliżej Ciebie chcę na każdy dzień
Za Tobą życiem swym iść jako cień
Daj tylko Boże dusz, obecność Twoją czuć
Myśl moją pośród burz na Ciebie zwróć


                                        mgr. Jerzy Cieślik (mieszkaniec Gliwic)

22
Pieśni przygodne / Ty wszechmocny Panie [nuty]
« dnia: 21-02-2009, 16:37:57 »
1.TY WSZECHMOCNY PANIE! * Naszych serc wzdychanie, * Łaskawie słuchasz: * Ty nam we dnie, w nocy * Udzielasz pomocy, * Tylko Ty, tylko Ty, Panie Boże nasz!

2.Wielki Boże w niebie! * Ty w każdej potrzebie * o nas się starasz! * Któż by się zlitował, * któż by nas ratował, * jako Ty, jako Ty, * Panie, Boże nasz.

3.Daj nam przeżegnanie! * Ty, nasze staranie * w rękach Twoich masz! * Nikt nas nie wspomoże, * tylko Ty, o Boże, * tylko Ty, tylko Ty, * Panie, Boże nasz.

23
Pieśni przygodne / Z Bogiem z Bogiem każda sprawa [nuty]
« dnia: 21-02-2009, 16:35:59 »
1.Z BOGIEM, Z BOGIEM każda sprawa, * Tak mawiali starzy, * Kiedy wezwiesz tej pomocy, * Wszystko ci się zdarzy * Kiedy wezwiesz tej pomocy, * Wszystko ci się zdarzy.

2.Idziesz w drogę, chociaż blisko, * z Bogiem wychodź z progu! * A gdy wrócisz z niej szczęśliwie, * to podziękuj Bogu, * a gdy wrócisz z niej szczęśliwie, * to podziękuj Bogu.

3.Szukasz pracy, szukasz szczęścia, * westchnij przy robocie! * Bóg przeżegna, że poczciwie * dokończysz i w cnocie, * Bóg przeżegna, że poczciwie * dokończysz i w cnocie.

24
1.WIECZNA MIŁOŚĆ JEST MÓJ JEZUS, * Z miłości ku nam pała * Serce Zbawiciela mego: * Bądź Mu za to cześć i chwała * Niechaj wielbi Go świat cały, * Niechaj przyczynia Mu chwały, * W Sakramencie wielbimy Go, * Jezusa kochanego!


2.Opuścić nie chcesz żadnego, * Gdy pośpiesza do Ciebie. * Bogatego, ubogiego, * Mile przyjmujesz w niebie. * Gdzie Cię chwalą Cherubini, * Wysławiają Serafini. * W Sakramencie wielbimy Go, * Jezusa kochanego!


3.I w naszej życia podróży * Jest posiłek z rąk Jego: * Chleb Anielski, ten Chleb Boży, * Ciało Jezusa mego. * To nas umacnia i sili, * Nawet w najsmutniejszej chwili. * W Sakramencie wielbimy Go, * Jezusa kochanego!

25
na melodię "Brzmi cichej godziny"

1.DZWONECZKU NASZ MIŁY, * Głosisz z całej siły * Zwiastowanie * Anioła Bożego, * Posła niebieskiego, * Świętej Pannie.

2.Rozsyłasz Twe głosy * Przez pola i lasy, * Zachęcasz nas, * Byśmy się modlili, * Matkę Boga czcili, * Na każdy czas.

3.Przy porannej zorzy * Zbliżam się w pokorze * Z uniżeniem, * Przed Cię, Panno święta, * Bez grzechu poczęta, * Z pozdrowieniem.

Strony: [1] 2 3